Opinie Olanzin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Olanzin (olanzapina) w leczeniu schizofrenii, epizodów psychotycznych albo choroby afektywnej dwubiegunowej? Czy zauważyliście wyraźną poprawę w zakresie omamów, urojeń, silnego lęku, pobudzenia albo bezsenności? Jak szybko pojawił się efekt – po kilku dniach, tygodniu, dwóch? Interesuje mnie też, jak wyglądało to u Was pod kątem codziennego funkcjonowania – czy czuliście większy spokój i stabilizację nastroju, czy raczej spowolnienie i „zamulanie”? Jakie działania niepożądane wystąpiły podczas terapii, np. przyrost masy ciała, zwiększony apetyt (zwłaszcza wieczorem), senność, suchość w ustach, zaparcia, podwyższony cukier albo cholesterol? Czy ktoś miał problem z silną sedacją albo trudnością w porannym wstawaniu? Jeśli odstawialiście Olanzin – czy było to trudne? Czy pojawiły się jakieś objawy po zmniejszeniu dawki? Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero zaczynają leczenie Olanzin albo zastanawiają się, czy to lek odpowiedni dla nich.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

To naprawdę dobry lek, jeśli zmagasz się z silnym lękiem, bezsennością albo napięciem psychicznym i potrzebujesz czegoś dodatkowego do swojego leczenia. W moim przypadku Olanzin bardzo pomógł w wyciszeniu natłoku myśli i stanów lękowych. Najbardziej odczułem poprawę w kwestii snu – biorę 5 mg wieczorem i dosłownie czuję, jak umysł się uspokaja, napięcie schodzi i mogę normalnie zasnąć. Sen jest głębszy i bardziej regenerujący.

Tak jak wiele osób wspomina, trzeba uważać na apetyt, bo lek może go zwiększać i sprzyjać przybieraniu na wadze. U mnie też pojawiła się większa ochota na jedzenie, szczególnie wieczorem, więc kluczowa jest kontrola diety i ruch. Jeśli ktoś ma z tym świadomość i pilnuje stylu życia, da się to opanować.

Mam OCD i uogólnione zaburzenie lękowe. Zaczęłam brać Olanzin w trakcie ostrego nawrotu OCD, kiedy natrętne myśli były już praktycznie nie do opanowania. Muszę przyznać, że pod względem działania lek zrobił ogromną różnicę – natrętne myśli wyraźnie się wyciszyły, przestały mnie tak zalewać i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam realną ulgę. Dodatkowo bardzo poprawił mi się sen – zasypiałam szybciej i budziłam się mniej wyczerpana.

Niestety skutki uboczne były dla mnie trudne do zaakceptowania. W krótkim czasie przybrałam sporo na wadze, a wyniki badań pokazały wyraźny wzrost cholesterolu. Czułam też większy apetyt i miałam wrażenie, że organizm „domaga się” jedzenia, zwłaszcza wieczorami. To zaczęło mnie psychicznie obciążać, bo walczyłam z jednym problemem, a pojawił się kolejny.

Ostatecznie zdecydowałam się odstawić Olanzin, mimo że pod względem kontroli OCD działał bardzo dobrze. To był trudny wybór, bo skuteczność była naprawdę zauważalna, ale skutki metaboliczne okazały się dla mnie zbyt dużym kosztem.

Mam chorobę afektywną dwubiegunową i przez długi czas była całkiem dobrze kontrolowana – zdarzały się tylko krótkie epizody hipomanii, trwające kilka dni. Ostatnio jednak zaczęło się coś mocniejszego, objawy narastały i wiedziałam, że muszę zareagować, więc skontaktowałam się z lekarzem. Został mi włączony Olanzin i od początku usłyszałam, że to „cięższy kaliber”, więc mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać.

Jestem dopiero czwarty dzień na dawce 2,5 mg i szczerze mówiąc – głównie śpię. Przesypiam większość dnia, a kiedy nie śpię, jestem bardzo zamulona, przysypiam przed telewizorem albo przy komputerze. Czuję się jakby ktoś wyłączył mi energię. Trudno mi jeszcze ocenić, czy hipomania się zatrzymała, bo przez tę senność ciężko mi w ogóle wyłapać, co się dzieje z nastrojem.

Na szczęście lekarz zapowiedział, że to leczenie krótkoterminowe – maksymalnie do dwóch tygodni. I dobrze, bo nie wyobrażam sobie funkcjonować tak dłużej. Gdybym teraz pracowała, prawdopodobnie nie dałabym rady – koncentracja praktycznie zerowa, ciągłe uczucie senności. Mam już spore doświadczenie z różnymi lekami psychiatrycznymi, więc wiem, że początek bywa trudny i organizm może potrzebować czasu na adaptację.

Przechodziłem przez zespół stresu pourazowego i psychiatra przepisał mi Olanzin 2,5 mg. Głównym problemem była bezsenność, ciągłe napięcie i natłok myśli, zwłaszcza wieczorami. Pod tym względem lek naprawdę pomógł – wreszcie zacząłem normalnie zasypiać, a noc przestała być najgorszą częścią dnia. Zauważyłem też, że ogólny poziom pobudzenia trochę się obniżył i objawy PTSD stały się mniej intensywne.

Niestety pojawiły się skutki uboczne, które są dla mnie trudne do zniesienia. Miałem kołatanie serca, drżenie rąk, uczucie odrętwienia i ogólnego „dziwnego” napięcia w ciele. Momentami trudno było mi odróżnić, czy to jeszcze objawy lęku, czy już reakcja na lek. To sprawia, że mimo poprawy w zakresie snu i wyciszenia, codzienne funkcjonowanie bywa obciążające.

Z jednej strony widzę realne korzyści – objawy się uspokoiły i wreszcie mogę przespać noc. Z drugiej strony skutki uboczne są na tyle uciążliwe, że nie wyobrażam sobie brać Olanzin przez długi czas. Traktuję to raczej jako wsparcie krótkoterminowe, żeby ustabilizować sytuację, a nie rozwiązanie na stałe.