Mam OCD i uogólnione zaburzenie lękowe. Zaczęłam brać Olanzin w trakcie ostrego nawrotu OCD, kiedy natrętne myśli były już praktycznie nie do opanowania. Muszę przyznać, że pod względem działania lek zrobił ogromną różnicę – natrętne myśli wyraźnie się wyciszyły, przestały mnie tak zalewać i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam realną ulgę. Dodatkowo bardzo poprawił mi się sen – zasypiałam szybciej i budziłam się mniej wyczerpana.
Niestety skutki uboczne były dla mnie trudne do zaakceptowania. W krótkim czasie przybrałam sporo na wadze, a wyniki badań pokazały wyraźny wzrost cholesterolu. Czułam też większy apetyt i miałam wrażenie, że organizm „domaga się” jedzenia, zwłaszcza wieczorami. To zaczęło mnie psychicznie obciążać, bo walczyłam z jednym problemem, a pojawił się kolejny.
Ostatecznie zdecydowałam się odstawić Olanzin, mimo że pod względem kontroli OCD działał bardzo dobrze. To był trudny wybór, bo skuteczność była naprawdę zauważalna, ale skutki metaboliczne okazały się dla mnie zbyt dużym kosztem.