Jestem na Olzapinie od 2020 roku. Wcześniej próbowałem wielu innych leków i dopiero ten okazał się dla mnie tym, który realnie utrzymuje mnie w stabilności psychicznej. Pracuję jako opiekun medyczny od 7 lat, ukończyłem college biblijny, a obecnie działam jako medyczny misjonarz, pomagając innym w procesie zdrowienia – zarówno duchowo, jak i poprzez dbanie o ciało.
Przez te lata nauczyłem się, że sama tabletka to nie wszystko. Staram się wspierać organizm tym, czego potrzebuje – piję dużo wody, robię soki z warzyw i owoców, stosuję pełnowartościową dietę roślinną. Po 6 latach stosowania leku jednym z działań niepożądanych była senność, szczególnie gdy dawka była zbyt wysoka. Obecnie przyjmuję 5 mg wieczorem i to pozwala mi normalnie wstawać rano oraz funkcjonować w ciągu dnia.
Zdarza mi się też tzw. „mgła mózgowa”, zwłaszcza gdy jestem przemęczony albo przytłoczony stresem. Kilka miesięcy temu zauważyłem sporadyczne drżenia lub drobne tiki w różnych miejscach ciała. Kilka lat temu byłem na granicy cukrzycy – moje HbA1c wynosiło 6,6. Postanowiłem wtedy radykalnie zmienić dietę. Przeszedłem na roślinną, ograniczyłem cukry i przetworzone węglowodany, skupiłem się na naturalnych, pełnowartościowych produktach. W ciągu kilku lat schudłem z 93 kg do 78 kg. Największa zmiana masy ciała nastąpiła po przejściu na dietę wegańską opartą na produktach nieprzetworzonych.
Moje HbA1c spadło z 6,6 do 5,6 mimo że cały czas byłem na olanzapinie. Udało mi się też zredukować leczenie z czterech leków do jednego – obecnie przyjmuję tylko Olzapin 5 mg. Objawy, które miałem przed rozpoczęciem terapii, praktycznie nie występują. Mam rozpoznanie zaburzenia schizoafektywnego typu dwubiegunowego, ale gdy ktoś spotyka mnie osobiście, często nie jest w stanie tego zauważyć.
Wierzę, że to połączenie leczenia, stylu życia i wiary przyniosło efekt. Dbam o swoje ciało najlepiej, jak potrafię, a resztę powierzam Bogu. Dla mnie to proces i droga, a nie jednorazowa zmiana.