Opinie Orizon

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Orizon w leczeniu schizofrenii, epizodów maniakalnych lub zaburzeń zachowania u dzieci? Czy zauważyliście realną poprawę objawów – np. zmniejszenie urojeń, wyciszenie, lepszą kontrolę nastroju czy spadek agresji? Jak organizm reagował na leczenie – czy pojawiły się skutki uboczne takie jak senność, sztywność mięśni, zawroty głowy, wzrost masy ciała albo problemy hormonalne (np. z miesiączkowaniem lub ginekomastią)? Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero rozważają leczenie Orizonem albo obawiają się skutków ubocznych.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Zostałam przepisana Orizon, gdy trafiłam do szpitala po próbie samobójczej w wieku 9 lat. Lekarze nie poświęcili czasu, by dobrze przyjrzeć się moim objawom – lek dostałam praktycznie od razu po przyjęciu na oddział. Jak się później okazało, nie miałam schizofrenii, tylko ciężką postać OCD i umiarkowane problemy z nastrojem.

Mimo że diagnoza była błędna, nadal byłam leczona Orizonem, nawet kiedy zaczęto mi dodawać inne leki. Nie działało to na mnie w ogóle. Dopiero po dwóch latach trafiłam do nowego psychiatry, który w końcu odstawił ten lek. Tyle że w międzyczasie problemem przestał być mój stan psychiczny – a zaczęła się walka z wagą i wyglądem.

Zawsze byłam drobna – ważyłam 30 kg, ale w ciągu jednego roku szkolnego moja waga wzrosła do 54 kg. Zaczęło się wyśmiewanie, komentarze, bullying. Było tak źle, że musiałam zrezygnować ze szkoły i przejść na nauczanie domowe, które trwało prawie 3 lata. Dziś, 5 lat później, wróciłam do szkoły jako uczennica pierwszej klasy liceum – ale do skutków ubocznych Orizonu nigdy w pełni się nie pozbierałam. Nadal ważę ponad 60 kg, co psychicznie jest dla mnie bardzo trudne.

Ten lek kompletnie mi nie pomógł, a zmienił moje życie na gorsze. I nawet gdyby ktoś naprawdę miał schizofrenię – nie życzyłabym nikomu leczenia Orizonem, nawet najgorszemu wrogowi.

Brałam Orizon przez 2 lata i przytyłam prawie 30 kg. Lekarz kompletnie nie uprzedził mnie o możliwych skutkach ubocznych, a już na pewno nie o tym, jak poważne mogą być. Dla osoby, która i tak zmaga się z depresją, taki przyrost wagi to cios w samoocenę – a zamiast zrozumienia usłyszałam tylko, że „pewnie prowadzę niezdrowy tryb życia”.

Lek wcale nie pomógł mi na lęki – nadal miałam ataki niepokoju, a do tego byłam ciągle zmęczona, miałam uderzenia gorąca, a moje ciało jakby nie mogło się zregenerować.

Nikt też nie poinformował mnie o tym, jak niebezpieczne może być długoterminowe stosowanie tego leku. Dowiadywałam się o tym później – już po fakcie – od innych ludzi i z własnych doświadczeń. Szkoda, że lekarz nie potraktował mnie poważnie i nie powiedział całej prawdy od początku.

Ten lek naprawdę zrobił cuda z moją depresją – w końcu czuję, że mam kontrolę nad sobą i potrafię normalnie żyć, czego przez długi czas nie byłam w stanie sobie nawet wyobrazić. Orizon pomógł mi stanąć na nogi psychicznie… ale niestety skutki uboczne są bardzo trudne do zniesienia i nie chcę ich przemilczeć, bo wiem, że nie jestem sama.

Przed leczeniem byłam świetną uczennicą – same piątki, łatwość w nauce, a teraz? Nie pamiętam tabliczki mnożenia, jeśli ktoś mnie o coś zapyta, odpowiadam z opóźnieniem, bo mózg działa jakby w zwolnionym tempie. Zdarza się, że w trakcie mówienia zapominam, od czego zaczęłam zdanie. Mam ogromne problemy z pamięcią – nie pamiętam wielu wydarzeń, a co najgorsze – jakby wyparowało całe moje dzieciństwo.

Mój lekarz twierdził, że to nie jest typowy skutek uboczny, ale teraz czytam, że wiele osób też tego doświadcza, więc nie jestem w tym sama i nie jestem „nienormalna”, choć tak się czułam. Dziś zaczynam proces odstawiania leku, bo nie chcę całkowicie stracić siebie.

Ten efekt uboczny zniszczył moją pewność siebie, sprawił, że czuję się bezwartościowa, jakby nic mnie już nie czekało. Miałam plany, by zostać lekarką, ale nauka stała się tak trudna, że musiałam przenieść się na naukę zdalną, bo nie byłam w stanie funkcjonować jak dawniej.

Dziękuję wszystkim, którzy podzielili się swoimi historiami – naprawdę pomagacie innym poczuć, że nie są sami. I tak, laktacja też się u mnie pojawiła – i zdecydowanie nie była niczym przyjemnym.

Lekarz przepisał mi Orizon, żeby pomóc mi zatrzymać te ciągłe, gonitwę myśli, które nie dawały mi spokoju. Mam wrażenie, że naprawdę działa – potrafię teraz skupić się na jednej rzeczy, a nie mieć dwadzieścia myśli naraz, jak wcześniej. To duża ulga.

Na razie nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Biorę ten lek od dwóch tygodni, w dawce 0,5 mg, ale lekarz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu będzie ją zwiększać, żeby zobaczyć, jak zareaguję na trochę mocniejsze działanie.

Na razie jestem dobrej myśli i z ciekawością czekam na dalsze efekty.

Biorę Orizon dopiero od dwóch dni, więc to zupełny początek – ale muszę przyznać, że już teraz czuję się dużo lepiej. Na razie nie zauważyłam żadnych poważnych skutków ubocznych, poza bezsennością, więc zaczęłam brać go w ciągu dnia, co na ten moment działa całkiem dobrze.

Dopiero niedawno usłyszałam diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej, a wcześniej przez lata codziennie walczyłam ze sobą, z lękiem i przygnębieniem. Teraz, po tych kilku pierwszych dawkach, mam wrażenie, że depresja i niepokój zaczynają odpuszczać – i to daje mi ogromną nadzieję.

Trzymam kciuki, żeby tak zostało. Trzymajcie za mnie kciuki!

Mój 14-letni syn bierze Orizon od ponad 8 tygodni. Zaczynał od dawki 1 mg, ale lekarz stopniowo zwiększył ją do 3 mg dziennie. Przed rozpoczęciem leczenia był raczej szczupły, ale od tamtej pory przytył ponad 9 kg. Ćwiczymy razem przynajmniej 4 razy w tygodniu po minimum pół godziny, i wydaje się, że waga się ustabilizowała, choć ciągle liczymy kalorie i kontrolujemy dietę.

Na początku Orizon bardzo źle na niego wpływał – był skrajnie senny i popadł w głęboki smutek, jakby całkowicie przygasł. Było to bardzo trudne do zniesienia, również dla nas jako rodziców. Obecnie lekarz dołączył mu Depakote i sytuacja się poprawiła – nie jest już tak przygnębiony, bardziej obecny i pogodniejszy.

Wciąż go obserwujemy, ale na ten moment lek działa, a przy odpowiedniej diecie i aktywności fizycznej udaje się trzymać w ryzach najtrudniejsze skutki uboczne.

Biorę Orizon od około dwóch miesięcy i naprawdę uważam, że zrobił dla mnie dużo dobrego. Czuję się znacznie lepiej, chociaż oczywiście pojawiły się pewne skutki uboczne.

Zauważyłam przyrost wagi i jestem bardzo senna, dlatego zaczęłam brać lek wieczorem przed snem – to dużo lepsze rozwiązanie, bo wtedy nie jestem otępiała w ciągu dnia. Mam też czasami bóle głowy, które są dość uporczywe, ale da się z nimi żyć. Z rzeczy, których się nie spodziewałam – zdarza mi się laktacja (mimo że nie karmię) i zauważyłam u siebie zwiększone libido.

Pomimo tych efektów ubocznych uważam, że Orizon naprawdę mi pomaga, więc jak na razie bilans wychodzi zdecydowanie na plus. Jeśli kogoś mocno usypia – serio, spróbujcie brać go na noc. Dzień od razu jest łatwiejszy do przeżycia.

U mnie działania niepożądane były minimalne. Biorę Orizon od około trzech tygodni i szczerze mówiąc – nie czułam się tak dobrze od lat. Przyjmuję lek rano. Nawet znajomi i rodzina zauważyli poprawę – mówią, że jestem spokojniejsza, bardziej obecna, bardziej „ja”.

Depresja się wyraźnie zmniejszyła, i co najważniejsze – znów zaczynam czuć się dobrze sama ze sobą, czego dawno nie potrafiłam powiedzieć. Mam nadzieję, że ten efekt się utrzyma. Równolegle chodzę też na terapię, więc myślę, że jedno z drugim się wspiera. Jak na razie Orizon naprawdę mi pomógł.

Biorę Orizon z powodu zaburzeń nastroju – przyjmuję dawkę 0,25 mg wieczorem. Zauważyłam, że śpię dobrze, mam sporo snów, a przez pierwsze dwa tygodnie byłam trochę otępiała, zanim organizm się przyzwyczaił. Z czasem zaczęłam dostrzegać wyraźne efekty: zmniejszył się lęk, paranoiczne myśli, gonitwa myśli. Stałam się mniej podejrzliwa, bardziej cierpliwa i lepiej się koncentruję.

Z minusów: lek sprawił, że byłam cały czas bardzo spragniona i miałam większy apetyt. Radziłam sobie z tym na bieżąco – zawsze miałam przy sobie balsam do ust, piłam butelkowaną wodę, a gdy czułam głód, sięgałam po warzywa zamiast fast foodów – i dzięki temu utrzymałam wagę.

Niestety mimo wszystko nadal czułam się przygnębiona, dlatego lekarz dołączył mi Wellbutrin SR dwa razy dziennie, żeby pomóc na tę część depresyjną.

Właśnie dziś zaczęłam brać Orizon. Ale po przeczytaniu informacji o tym leku mam spore obawy, zwłaszcza jeśli chodzi o działania niepożądane. Przeglądałam opinie innych pacjentów i wygląda na to, że wiele osób jest naprawdę niezadowolonych z leczenia. Często pojawia się temat znacznego przyrostu masy ciała – czy to działa tak, że ten lek “automatycznie” powoduje tycie? Czy można jakoś nad tym zapanować, np. dietą, ruchem itp.? Nie chciałabym skończyć z udarem cieplnym albo cukrzycą…

Szukam czegoś, co pomoże mi na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, ale u mnie dominują nastroje depresyjne, nie mam typowej manii. Mam tylko nadzieję, że lek na psychikę nie przyczyni się do rozwoju innej choroby. Czy ktoś może ma jakieś pozytywne doświadczenia z Orizonem i mógłby się nimi podzielić?