Opinie Perazin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Perazinu w leczeniu schizofrenii, innych zaburzeń psychotycznych albo silnych stanów lękowych i pobudzenia? Czy zauważyliście wyraźną poprawę w zakresie urojeń, omamów, napięcia wewnętrznego czy bezsenności? Jak szybko pojawiło się u Was działanie uspokajające, a po jakim czasie realna poprawa objawów psychotycznych? Czy w trakcie terapii wystąpiły u Was skutki uboczne, takie jak senność, spowolnienie, zawroty głowy, suchość w ustach, zaparcia, przyrost masy ciała albo objawy pozapiramidowe (np. sztywność mięśni, drżenie, niepokój ruchowy)? Jak organizm reagował przy dłuższym stosowaniu – czy konieczne były zmiany dawki? Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero rozważają leczenie Perazinem albo są na początku terapii i zastanawiają się, czego mogą się spodziewać.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Brałam Perazin około 8 miesięcy przy bardzo silnym lęku i epizodzie z dużym pobudzeniem. U mnie zaczęło się od bezsenności, ciągłego napięcia, myśli które nie dawały spokoju i takiego wewnętrznego „roztrzęsienia”. Nie miałam klasycznej psychozy, ale byłam na granicy wytrzymałości psychicznej.

Pierwsze dni były trudne. Byłam bardzo senna, dosłownie jakby ktoś mnie wyłączył. W pracy ciężko było się skupić, czułam się spowolniona. Już myślałam, że to nie dla mnie. Ale po około 10–14 dniach coś zaczęło się zmieniać. Nie tyle przestałam czuć emocje, co przestały mnie zalewać. Myśli zwolniły, napięcie w klatce piersiowej było mniejsze, zaczęłam normalnie spać.

U mnie Perazin zadziałał bardziej jako „wyciszacz” niż typowy lek przeciwlękowy. To nie było euforyczne „wow”, tylko takie stopniowe uspokojenie. Jakby ktoś przykręcił głośność świata o kilka stopni.

Ze skutków ubocznych – na początku senność i suchość w ustach. Przytyłam kilka kilo, ale nie jakoś dramatycznie. Najważniejsze, że przestałam żyć w ciągłym napięciu.