Opinie Regulon

Przerobiłam już naprawdę sporo różnych metod antykoncepcji — tabletki, implant, plastry, zastrzyki i pewnie jeszcze coś, o czym teraz nawet nie pamiętam. I praktycznie przy każdej coś mi przeszkadzało. Raz nudności, raz bóle głowy, innym razem migreny, wahania nastroju albo takie ogólne poczucie, że mój organizm kompletnie się z tym nie dogaduje. Regulon mam teraz kolejne opakowanie skończone, dlatego wrzucam zdjęcie z szuflady, bo akurat wyciągnęłam pusty blister i pudełko. U mnie, póki co, to pierwsza antykoncepcja, po której nie mam wrażenia, że codziennie coś jest nie tak. Nie męczą mnie ciągłe mdłości, nie chodzę non stop rozdrażniona, nie zauważyłam też jakiegoś dużego skoku wagi. Po prostu biorę i normalnie funkcjonuję, a przy wcześniejszych metodach bardzo szybko czułam, że „nie, to jednak nie dla mnie”. Największa różnica jest taka, że nie myślę o tych tabletkach cały czas. Przy poprzednich opcjach albo źle się czułam fizycznie, albo byłam emocjonalnie rozwalona, albo skutki uboczne były na tyle upierdliwe, że odechciewało mi się dalej próbować. Tutaj tego u mnie nie ma. Wiadomo, każda może reagować inaczej, ale po tylu nieudanych podejściach naprawdę mam poczucie, że w końcu trafiłam na coś, co mój organizm toleruje.