Mam objawy PTSD, mam diagnozę. Przez 6 lat brałem klonazepam trzy razy dziennie, ale jego działanie zaczęło szybko słabnąć. Ustawiałem sobie timer, żeby brać dawkę co 8 godzin. Jeśli zapomniałem o dawce, w ciągu kilku godzin wchodziłem w objawy odstawienne.
Mam trochę ponad 30 lat, jestem szczupły, mam zdrowe BMI i niewiele tkanki tłuszczowej, ale wagę mam prawidłową do wzrostu. Mam około 180 cm wzrostu i ważę zwykle 56–61 kg, zależnie od okresu. To głównie mięśnie, nie jestem słaby. Kiedyś ważyłem 50 kg i wyglądałem naprawdę źle.
Zszedłem z klonazepamu z 4 mg do 3 mg i to było koszmarne. Poprosiłem lekarza o zmianę na diazepam, czyli Relanium, ze względu na dłuższy okres półtrwania i mniejsze objawy odstawienne między dawkami. Teraz biorę 20 mg rano, 10 mg w ciągu dnia i 30 mg na noc, czyli łącznie 60 mg diazepamu dziennie.
Przejście wyglądało u mnie tak, że przez miesiąc brałem 30 mg diazepamu i 1,5 mg klonazepamu, a potem przeszedłem na 60 mg diazepamu. Sama zmiana była dość łatwa. Wcześniej brałem klonazepam w schemacie 1,5 mg / 1 mg / 1,5 mg, czyli łącznie 4 mg. Sam zszedłem do 3 mg, czyli 1,25 mg / 0,5 mg / 1,25 mg.
U mnie główne działanie diazepamu trwa krócej niż klonazepamu — około 5–7 godzin w porównaniu do 6–9 godzin po klonazepamie. Ale diazepam schodzi z organizmu łagodniej przez ponad 12 godzin, a właściwie działa w tle nawet dłużej. Klonazepam u mnie sprawiał wrażenie, jakby po 24 godzinach już go nie było, mimo że teoretycznie nadal był w organizmie. Po prostu po dobie już go nie czułem.
Relanium nie urywa działania nagle po 10 godzinach i nie wrzuca mnie od razu w paraliżujące objawy odstawienne. Mogę zapomnieć dawki i wziąć ją później, bez czekania ponad godzinę na ulgę od objawów odstawienia. U mnie metabolizm wydaje się szybki, więc to robi dużą różnicę. W porównaniu z klonazepamem diazepam jest dla mnie ratunkiem: działa szybciej, dłużej i nie powoduje u mnie depresji.
Robi jednak większą senność. Rozumiem, dlaczego 60 mg jest uznawane za maksymalną dawkę przy lęku. Na pewno nie powinienem prowadzić ciężkiego sprzętu. Diazepam to jedna z pierwszych medycznie zatwierdzonych benzodiazepin i moim zdaniem jedna z najlepszych do stopniowego schodzenia z innych leków z tej grupy. Nie jest aż tak silny w małej dawce, a występuje też w tabletkach 2 mg, które można dzielić na ćwiartki przy redukcji.
Ma szeroki zakres działania i może pomagać przy przechodzeniu z innych benzodiazepin. Nie sądzę, żebym mógł bez niego normalnie funkcjonować. Nadal męczą mnie koszmary, nadmierna czujność i lęk, mimo że od głównego traumatycznego wydarzenia minęło ponad 10 lat. Dla mnie diazepam działa lepiej niż klonazepam i inne benzodiazepiny, których próbowałem: lorazepam, alprazolam, oksazepam, klonazepam i diazepam.
Trzymałbym się z daleka od benzodiazepin z niepewnych źródeł, podróbek i substancji z szarego rynku, takich jak nielegalne wersje alprazolamu, lorazepamu, analogi benzodiazepin czy etizolam. Nie wiadomo, co naprawdę jest w takich tabletkach. Miałem znajomego, który przedawkował i zmarł po „Percocet”, który okazał się zawierać fentanyl. Dlatego takich rzeczy trzeba unikać.
Długoterminowo, przy problemach ze snem, lęku, nadmiernej czujności, bezsenności, flashbackach i nocnych koszmarach, diazepam jest dla mnie najlepszym wyborem. Nie jest idealny, ale sprawdził się lepiej niż ponad sześć innych leków i kombinacji, których próbowałem. Jednocześnie nie zaczynałbym benzodiazepin, dopóki nie wyczerpie się innych możliwości. Jestem fizycznie i psychicznie uzależniony. To potrafi być tak samo ciężkie jak uzależnienie od heroiny, a odstawienie benzodiazepin może być nawet śmiertelne.
Moim zdaniem odstawienie benzodiazepin jest gorsze niż odstawienie alkoholu z majaczeniem. Zgony przy odstawieniu opioidów są rzadsze, poza niektórymi syntetycznymi opioidami, jak metadon. Jedyny plus jest taki, że przy regularnym dawkowaniu wygląda to mniej „narkotykowo”. Byłem też alkoholikiem. Leżałem w łóżku przez trzy dni, spocony, trzęsący się i wykończony. Musiałem pokazać lekarzowi, że odstawiłem alkohol, zanim przepisał mi benzodiazepiny.
Poza tym brałem tylko 3 po dentyście, ale wiem, że odstawienie leków działających na GABA może być niebezpieczne. Opioidy przy odstawieniu rzadziej dają skutki śmiertelne, a przy benzodiazepinach ryzyko jest realne. Szkoda, że Relanium, ma taką złą opinię. Gdybym dostał je wcześniej, być może brałbym je w niższej dawce.
Mój lekarz częściej przepisuje klonazepam jako główną benzodiazepinę. Zaczęliśmy od 2 mg, po miesiącu było 3 mg, potem 4 mg. Rozważał nawet 5 mg, ale powiedziałem, że absolutnie nie. Próbowałem SSRI, SNRI, trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych, takich jak amitryptylina, oraz leków przeciwpsychotycznych, takich jak risperidon. Risperidon sprawił, że miałem myśli samobójcze.
Wielokrotnie proponowano mi trazodon, ale po risperidonie nie chcę już brać żadnych leków przeciwpsychotycznych. I tak jestem już uzależniony od leków działających na GABA, więc nie chcę mieszać w mózgu bardziej, niż to konieczne. Diazepam jest dla mnie najlepszy. Jeśli ktoś jest starszy, ma wolniejszy metabolizm albo wyższe BMI, być może lepiej zapytać o oksazepam albo krócej działające benzodiazepiny. Niska ilość tkanki tłuszczowej może wpływać na działanie benzodiazepin.