Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Solacutan w leczeniu rogowacenia słonecznego albo innych zmian skórnych związanych z nadmiernym nasłonecznieniem? Czy zauważyliście stopniową poprawę wyglądu skóry, wygładzenie zmian albo ich całkowite cofnięcie po kilku tygodniach stosowania? Jak długo trwała terapia i po jakim czasie zaczęły być widoczne pierwsze efekty? Ciekawi mnie też, jak skóra reagowała w trakcie kuracji – czy pojawiało się zaczerwienienie, pieczenie, świąd, łuszczenie albo podrażnienie w miejscu smarowania, i czy były one do zniesienia w codziennym funkcjonowaniu. Czy ktoś miał wrażenie, że na początku wygląda gorzej, a dopiero później zaczyna się poprawa? Wasze doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero zaczynają leczenie Solacutanem albo zastanawiają się, czego realnie można się spodziewać w trakcie terapii.
Stosowałam Solacutan na zmiany na twarzy (policzek i nos), które dermatolog określił jako rogowacenie słoneczne. Na początku byłam trochę przerażona, bo po około 2–3 tygodniach skóra zrobiła się wyraźnie czerwona, piekąca i zaczęła się łuszczyć. Wyglądało to gorzej niż przed leczeniem i przez moment miałam ochotę wszystko odstawić, bo kosmetyki szczypały, a makijaż wyglądał fatalnie. Po mniej więcej miesiącu zauważyłam jednak, że te szorstkie, twarde miejsca zaczynają się wygładzać. Skóra dalej była podrażniona, ale zmiany robiły się coraz mniej wyczuwalne pod palcem. Po około 2 miesiącach efekt był naprawdę widoczny – plamy zbledły, nie były już takie „chropowate”, a część z nich praktycznie zniknęła. Podrażnienie też stopniowo ustąpiło po zakończeniu smarowania.
U mnie największym minusem było to, że w trakcie kuracji skóra wygląda gorzej i trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo to nie jest lek „na tydzień”. Plusem jest to, że działa miejscowo i faktycznie coś robi z tymi zmianami, a nie tylko je maskuje. Gdybym miała stosować ponownie, wiedziałabym już, że to normalne, że na początku jest gorzej, a poprawa przychodzi dopiero z czasem.