Opinie Symescital

Jakie macie doświadczenia z Symescitalem (escitalopramem) w depresji i lęku? Czy zauważyliście realną poprawę nastroju, mniejszy lęk/paniki i lepszy sen — i po ilu tygodniach to przyszło? Jak tolerancja: nudności, bóle głowy, bezsenność/senność, suchość w ustach, potliwość, problemy seksualne, kołatania serca lub „prądy” przy odstawianiu? Jaka dawka (5/10/20 mg) działała najlepiej i jak przebiegało schodzenie z leku? Dajcie znać też o wpływie na koncentrację, prowadzenie auta, pracę i czy połączenie z psychoterapią dało „kopa” do poprawy. Wasze krótkie, konkretne tipy z pierwszych tygodni będą super pomocne.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Kiedyś miałam ogromny lęk i problemy z WŚCIEKŁOŚCIĄ – napady złości, skrajne góry i doły. Potrafiłam w 5 minut przeżyć z 20 różnych emocji. Głowa pędziła jak pociąg, milion spraw na raz, brak skupienia. Nie spałam prawie wcale – a jeśli już, to płytko i budziłam się wykończona. Po wdrożeniu Symescitalu zauważyłam, że sen się poprawił, myśli mniej „galopują”, a wahania nastroju i ta cała „wściekła” energia zaczęły się*łagodzić. Nie stałam się inną osobą z dnia na dzień, ale mam więcej spokoju w głowie, łatwiej mi zatrzymać się w pół kroku i nie „odpalać” od razu. Dla mnie to duża zmiana na plus.

Od około 6–9 miesięcy jestem na Symescitalu 30 mg, a wcześniej przez trzy lata brałam Celexę – to praktycznie ten sam lek, tylko inna nazwa. Równolegle przyjmuję 200 mg Lamictalu – i to był prawdziwy ratunek. Zanim dołączyliśmy Lamictal, potrafiłam w ciągu jednego dnia przeskakiwać od euforii, przez niekontrolowany lęk społeczny, skrajną złość, drażliwość, paranoję, aż do płaczu z poczuciem beznadziei i bezwartościowości. Celexa była dodana, żeby „podnieść szczęście”, bo mimo wszystko miewałam stany depresyjne; na Symescital przeszłam z tego samego powodu.

Ale przez ostatnie pół roku mój popęd seksualny spadł praktycznie do zera. Kiedyś kochałam seks, uwielbiam swojego partnera, a teraz nie mam ochoty nawet na samą siebie – a wcześniej bywało i kilka razy dziennie! Dopiero teraz do mnie dotarło, że to efekt Symescitalu, więc zdecydowałam się powoli go odstawiać. Seks jest dla mnie ważną częścią bycia człowiekiem, częścią, którą naprawdę lubię – to przecież nasz biologiczny napęd do życia i kontynuacji gatunku.

Jestem alkoholiczką i zaczęłam Celexę, gdy jeszcze piłam; teraz od roku jestem trzeźwa i zostaję przy Lamictalu, ale chcę spróbować życia bez Symescitalu i z powrotem z libido. Poza tym ten lek trochę mnie „przewodzi”, czasem mogę zasnąć na stojąco, a innym razem jestem rozdrażniona i mam krótszy lont do wybuchu oraz więcej lęku. To dla mnie niewarte ceny, bo nie mam „łagodnego” przypadku – ale mimo wszystko wolę spróbować, jak wygląda życie na trzeźwo, bez tych skutków ubocznych. No i dochodzi jeszcze ta obojętność wobec świata, której nie znoszę. Życzę powodzenia każdemu, kto szuka swojego złotego środka – ja właśnie sprawdzam, co działa dla mnie.

Na Symescitalu miałam nudności, które ustąpiły po dwóch tygodniach, jak organizm się przyzwyczaił. Do tego mocne nocne poty i podbicie piszczenia w uchu (szumy miałam wcześniej, ale jakby podwyższyło im „ton”). Sen był niespokojny przez cały czas – nie mogłam wpaść w głęboki sen. Pojawił się większy apetyt i finalnie +9 kg wagi. Lęk na początku się nasilił (pierwsze tygodnie trudniejsze), ale później było lepiej. Za to napięcie mięśni puściło praktycznie od razu i nastrój poprawił się szybko.

Brałam lek około 2–3 miesiące. Przerwałam, bo zaczęłam czuć taki ogólny „chorobowy” dyskomfort – to mój typowy odzew organizmu na dłuższe branie leków (mam tak nawet po dłuższych antybiotykach), więc rozpoznałam ten stan

Dwa tygodnie temu zaczęłam Symescital i mimo że na początku pojawiły się bezsenność, suchość w ustach i takie lekkie „zamglenie”, to objawy lękowe wyraźnie siadły. Wcześniej ciężko mi było normalnie funkcjonować, bo ten lęk zalewał mnie codziennie, a teraz jestem szczerze zaskoczona, jak dużo lepiej się czuję. Zasypianie i poranne przebudzenia z niepokojem nadal się zdarzają, ale mijają szybciej niż wcześniej. Wiem, że to nie jest „cudowne wyleczenie”, ale jestem zadowolona z efektów i wreszcie mogę skupić się na sprawach, które pewnie doprowadziły mnie do tego miejsca.

Na Symescitalu 20 mg czuję się zupełnie normalnie. Chciałabym już przestać, bo mam wrażenie, że naprawdę jest dobrze, ale boję się skutków odstawienia, jeśli zrobię to teraz. Chciałabym znowu funkcjonować bez Symescitalu — zaczęłam go brać dopiero 18 miesięcy temu, a przez całe życie nie potrzebowałam żadnych antydepresantów ani innych leków na stałe (poza HTZ i antybiotykami doraźnie). Mam 72 lata i do siedemdziesiątki obywałam się bez regularnych leków.

Symescital to najlepszy SSRI, jaki stosowałam od dawna — ponad dwa lata i nie zauważyłam spadku skuteczności. Depresja wyraźnie się poprawiła, a dzięki temu mogłam ograniczyć klonazepam do minimalnej dawki; mam nadzieję, że wkrótce całkiem go odstawię.