Jeśli rozważasz Symonette na ciężkie krwawienia i zniechęcają Cię negatywne recenzje, weź pod uwagę, że osoby, u których lek działa, rzadziej piszą w sieci. Zaczęłam go brać po epizodach tak obfitego krwawienia, że skończyło się to wizytą na SOR z powodu braku kontroli nad krwotokiem. Stosuję ciągle, bez przerw, od dwóch lat. Efekt? Brak miesiączek, koniec z „byciem zakładniczką” cyklu: zero paraliżujących skurczów, zero przesiąkniętych nocy, zero planowania dnia wokół toalety i zapasu podpasek. Dla mnie to był zwrot jakości życia – mogę normalnie pracować, podróżować i ćwiczyć, nie martwiąc się, że nagle „puści tama”.
Nie twierdzę, że to rozwiązanie „na zawsze” – zbliżam się do menopauzy i rozważam w przyszłości histerektomię, ale Symonette oddała mi kontrolę w czasie, kiedy najbardziej jej potrzebowałam. U mnie nie było znaczących skutków ubocznych poza początkową regulacją cyklu; kluczowe okazało się regularne przyjmowanie o tej samej porze. Każde ciało reaguje inaczej, ale jeśli Twoim problemem jest menorrhagia i przewlekłe, bolesne miesiączki, to ta minipigułka może być realną szansą na przerwę od ciągłej walki z krwawieniem.