Opinie Tizanor

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Tizanor przy bolesnym napięciu mięśni, problemach z kręgosłupem albo spastyczności? Czy zauważyliście realną poprawę – mniejsze skurcze, łatwiejsze poruszanie się, zmniejszenie bólu pleców czy szyi? Po jakim czasie od rozpoczęcia leczenia poczuliście różnicę? Ciekawi mnie też, jak wyglądały u Was skutki uboczne. Czy pojawiła się senność, zawroty głowy, uczucie osłabienia, suchość w ustach albo spadki ciśnienia? Czy organizm po czasie się „przyzwyczaił”, czy działania niepożądane utrzymywały się dłużej? Jeśli ktoś stosował Tizanor dłużej – czy zauważyliście, że działa tak samo skutecznie przez cały czas, czy efekt się zmniejsza? I jak wyglądało ewentualne odstawianie – czy było bezproblemowe?

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Został mi przepisany Tizanor na rwę kulszową promieniującą do prawego biodra i nogi i u mnie działa naprawdę świetnie. Biorę bardzo małą dawkę – 1 mg wieczorem – i to w zupełności wystarcza, żeby wyraźnie zmniejszyć ból i w końcu normalnie zasnąć.

Stosuję go zazwyczaj przez 1–2 tygodnie, kiedy objawy się nasilają, a potem odstawiam.

Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie pojawia się głównie senność, dlatego biorę go tylko na noc. Zauważyłam też delikatne problemy z pamięcią – nie w sensie, że czegoś nie pamiętam, ale jakby mózg działał trochę wolniej, nie jestem taka „szybka” jak zwykle. Poza tym nie mam większych problemów i przy tej dawce bardzo mi pomaga.

Od lat zmagam się z przewlekłym bólem barku, szyi i pleców. Po operacji zespolenia kręgosłupa szyjnego wszystko jeszcze się pogorszyło – napięcie mięśni było praktycznie non stop, a ból potrafił promieniować i utrudniać normalne funkcjonowanie. Dostałam Tizanor i szczerze mówiąc to najlepszy lek, jaki do tej pory miałam na te dolegliwości. Napięcie mięśni wyraźnie się zmniejszyło, ból stał się dużo bardziej znośny, a ja w końcu mogę normalnie przespać noc.

Ten lek został mi przepisany, żeby pomóc mi zasnąć i rozluźnić mięśnie w dolnej części pleców. Faktycznie pomaga w zasypianiu, ale niestety zaczęłam mieć po nim bardzo dziwne sny i koszmary. Śnią mi się ludzie, których nie widziałam od lat, jakieś zamknięte pomieszczenia, z których próbuję wyjść i nie mogę. To jest naprawdę nieprzyjemne i wybudza mnie w nocy. Biorę go od kilku tygodni i zdecydowałam, że przestanę go stosować. Po zastrzykach przeciwbólowych ból i tak jest dużo mniejszy, a jeśli w nocy coś mnie złapie, wolę wziąć zwykły paracetamol. U mnie ten lek po prostu za bardzo wpływał na psychikę. Zamiast spokojnego snu miałam koszmary, a to mija się z celem.

Został mi przepisany Tizanor na przewlekły ból szyi i pleców, z którym zmagam się od lat – problemy zaczęły się jeszcze po zakończeniu służby wojskowej. Lekarz uznał też, że może pomóc mi w końcu przespać całą noc, bo z tym też miałam duży problem.

Brałam 4 mg przed snem, zgodnie z zaleceniem, i muszę przyznać, że spałam jak dziecko. Po kilku miesiącach zauważyłam jednak, że zaczynam wybudzać się w nocy, więc zdarzało mi się wziąć Tizanor razem z lekiem przeciwbólowym z dodatkiem środka nasennego dostępnym bez recepty. U mnie to działa – nie biorę tego zestawu codziennie, tylko wtedy, gdy naprawdę czuję, że noc będzie ciężka.

Rano bywa lekka senność, szczególnie jeśli połączę oba preparaty, ale nadal jestem w stanie normalnie wstać i funkcjonować. Najważniejsze, żeby stosować lek zgodnie z zaleceniami i nie łączyć go z alkoholem ani innymi przypadkowymi środkami. Odkąd zaczęłam brać Tizanor, nie musiałam wracać do chiropraktyka, bo napięcie mięśni jest zdecydowanie mniejsze.

Tizanor to zdecydowanie mój numer jeden, jeśli chodzi o leki na skurcze mięśni. Próbowałam wielu różnych preparatów i żaden nie dawał mi takiej ulgi jak ten. Przy innych albo efekt był słaby, albo pojawiały się skutki uboczne bez realnej poprawy. Po Tizanorze napięcie mięśni wyraźnie puszcza, ból się zmniejsza i w końcu mogę normalnie funkcjonować. Zawsze mówię znajomym – a nawet lekarzom przy kolejnych wizytach – jak bardzo jestem zadowolona z tego leku. Dla mnie to naprawdę strzał w dziesiątkę.

Mój lekarz przepisał mi Tizanor trochę „poza wskazaniami”, głównie żeby pomóc mi ze snem, a przy okazji liczył na to, że złagodzi sztywność mięśni związaną z toczniem. Biorę 4 mg na noc, a jeśli do określonej godziny nie zasnę, dokładam jeszcze pół tabletki, czyli 2 mg. Wcześniej stosowałam cyklobenzaprynę, ale suchość w ustach była nie do zniesienia, dlatego zmieniłam lek.

W moim przypadku Tizanor zazwyczaj spełnia swoje zadanie. Większość nocy działa dobrze – zasypiam i nie czuję się przy tym „odurzona”. Zauważyłam jednak, że moja reakcja bywa zmienna. Czasem czuję się bardzo senna, wręcz jak po alkoholu, a innym razem nawet po dodatkowych 2 mg potrafię leżeć do 3 nad ranem i nie mogę zasnąć. Nie udało mi się znaleźć żadnego schematu, kiedy tak się dzieje.

Ze względu na silne działanie uspokajające nie jestem w stanie brać go w ciągu dnia na ból mięśni – raz spróbowałam 2 mg i byłam zdecydowanie zbyt zmęczona, żeby normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że przynajmniej częściowo rozluźnia mięśnie zanim zasnę, więc coś jednak daje.

Jeśli chodzi o skutki uboczne, uznałam, że mimo wszystko bilans jest na plus. Mam suchość w ustach i zwiększone pragnienie, ale głównie około godzinę po przyjęciu tabletki – przy poprzednim leku było to praktycznie przez całą dobę. Zdarzyło mi się też doświadczyć krótkich, nietypowych omamów po przyjęciu wyższej dawki (6 mg). Byłam zaskoczona, bo nie wiedziałam, że to możliwe. To raczej krótkie, niegroźne obrazy przy zamkniętych oczach – liczby, poruszające się kształty, „tańczące” zwierzęta – i mam świadomość, że to nie jest realne. Nie zdarza się to często, głównie przy wyższej dawce.

Miałam poważny wypadek samochodowy – ktoś wjechał we mnie z dużą prędkością (ok. 60–70 km/h). W momencie uderzenia byłam pochylona w stronę konsoli, więc najmocniej ucierpiała prawa strona – bark i cała górna prawa część ciała. Do tego doszło aż dziesięć przepuklin krążków międzykręgowych (4 szyjne, 2 piersiowe i 4 lędźwiowe, z czego dwa dyski są dodatkowo uwypuklone). Towarzyszyły temu bardzo silne skurcze mięśni.

Tizanor praktycznie wyciszył te skurcze – zmniejszył je niemal do zera. Biorę 4 mg trzy razy dziennie. Lekarz połączył go z meloksykamem 15 mg raz dziennie. Wcześniej przyjmowałam metokarbamol, ale kompletnie nie pomagał na nocne „szarpanie” i napadowe skurcze nóg związane z urazem kręgosłupa. Objawy te pojawiły się dopiero kilka dni po wypadku i wtedy zmieniono mi leczenie na Tizanor.

Najbardziej napięta była prawa górna część ciała – wiele mięśni i ścięgien było dosłownie uszkodzonych i przeciążonych zarówno z przodu, jak i z tyłu. Mam 57 lat, 164 cm wzrostu i ważę około 64 kg. Ogólnie to połączenie leków sprawdza się u mnie dobrze. Nie przyjmuję innych leków, nie mam chorób przewlekłych, ciśnienie i serce mam w normie. Mimo leczenia funkcjonuję normalnie i chodzę do pracy na pół etatu pięć razy w tygodniu. Śpię też znacznie lepiej niż wcześniej.

Jedna rzecz jest jednak bardzo ważna – trzeba uważać na koncentrację i ocenę sytuacji. Lek może wpływać na percepcję i refleks, dlatego szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do prowadzenia samochodu czy obsługi maszyn. Nawet jeśli organizm się przyzwyczai, czujność może być nieco obniżona. Staram się unikać bardzo ruchliwych skrzyżowań i jazdy w godzinach szczytu. Biorę Tizanor od miesiąca i mimo że działa dobrze, nadal zachowuję dużą ostrożność. Złapałam się kilka razy na sekundowym „zawieszeniu”, które mogłoby się źle skończyć. Przy tego typu lekach naprawdę trzeba mieć to z tyłu głowy.

Zdecydowanie nie byłam gotowa na działanie pełnych 4 mg – za mocno mnie „ścięło”. Z kolei przy połowie dawki, tak jak kazano mi zacząć, praktycznie nie czułam żadnego efektu.

Trochę więc jestem w kropce, bo albo za słabo działa, albo za mocno. A plecy niestety dalej bolą…

Ze względu na mój wiek i to, że leczę się w ramach publicznej opieki zdrowotnej, lekarz wybrał dla mnie właśnie Tizanor. W porównaniu do innych leków rozluźniających mięśnie, które wcześniej próbowałam, ten ma u mnie zdecydowanie mniej skutków ubocznych.

Owszem, powoduje lekką senność, ale nie mam zaparć ani takiego „zamulenia” rano jak przy innych preparatach. Wstaję i jestem w stanie normalnie funkcjonować. Pomaga na skurcze mięśni, chociaż szczerze mówiąc – chciałabym, żeby działał jeszcze mocniej.

Kiedy zdarzy mi się wziąć dodatkową tabletkę w nocy, efekt przeciwskurczowy jest lepszy, ale wtedy rano czuję się już wyraźnie bardziej „ociężała”. Mimo to uważam, że warto spróbować – u mnie sprawdza się całkiem dobrze.

W 2006 roku spadłam ze schodów w domu i od tamtej pory zaczęła się cała seria problemów zdrowotnych. Ostatni rezonans, który miałam w maju, pokazał m.in. odwrócenie lordozy szyjnej sugerujące skurcz mięśni, minimalną skoliozę oraz zmiany zwyrodnieniowe w stawach międzywyrostkowych na kilku poziomach. Na poziomach C3–C7 widoczne są wielopoziomowe uwypuklenia krążków międzykręgowych z różnym stopniem zwężenia kanału kręgowego i otworów międzykręgowych. Od lat co około dwa lata miałam wykonywane blokady zewnątrzoponowe w odcinku szyjnym (najczęściej C7–T1). Pomiędzy zastrzykami stosowałam tramadol i cyklobenzaprynę, ćwiczyłam w domu i korzystałam z aparatu TENS.

Jesienią, na dwa tygodnie przed Świętem Dziękczynienia, pojawiło się coś nowego – silne, palące uczucie od barków w dół między łopatkami. Ból był nie do opisania, dosłownie wyłączający z życia. 21 grudnia dostałam kolejną blokadę – pierwsze dni były całkiem dobre, ale potem palenie zaczęło wracać i stopniowo się nasilać. Na kontroli 12 stycznia praktycznie już nie spałam. Po badaniu u lekarza rozpłakałam się z bólu. Powiedziałam, że cyklobenzapryna kompletnie przestała działać, więc przepisał mi Tizanor (tyzanidynę) 2 mg do 4 razy dziennie.

Szczerze mówiąc, bałam się go brać, bo mam alergię na wiele leków. Zaczęłam jednak tego samego wieczoru. Powoduje u mnie zawroty głowy i sporą senność, ale pomaga. Na razie biorę jedną tabletkę rano, jedną późnym popołudniem i jedną przed snem. Minęły dopiero trzy dni, a z każdym dniem czuję coraz większą ulgę. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby to nie zadziałało – to palenie i ból szyi oraz mięśni były najgorszym bólem, jaki w życiu przeżyłam, nawet poród nie był tak intensywny.

Mam niskie ciśnienie, więc kontroluję je częściej i bardzo powoli wstaję z łóżka czy krzesła. Mimo tych działań ubocznych zamierzam kontynuować leczenie, bo widzę, że z dnia na dzień palenie i ból wyraźnie się zmniejszają.