Sprawa dotyczy 7latka i mam pytanie, bo już sama nie wiem, czy dobrze robię z tym smarowaniem i czy nie idę trochę w złą stronę.
Od około 2–3 tygodni synek ma zaczerwienienie na zewnętrznej stronie dłoni. Nie skarży się, żeby go to bolało, nie drapie tego, nie mówi też, że swędzi, ale sama zmiana wygląda dość wyraźnie i trochę mnie niepokoi. Raz jest jaśniejsza, raz mocniej czerwona. Rano i w ciągu dnia często wygląda spokojniej, a wieczorem znowu robi się bardziej widoczna, jakby skóra była bardziej rozgrzana albo podrażniona po całym dniu.
Stosuję u niego Triderm tylko na noc, bo został mi polecony na taką zmianę skórną. Po posmarowaniu rzeczywiście mam wrażenie, że zaczerwienienie po jakimś czasie trochę blednie i dłoń wygląda lepiej. Na ostatnim zdjęciu widać moment zaraz po nałożeniu Tridermu — wtedy skóra jest jeszcze mocno czerwona, ale później kolor jakby się uspokaja. Tylko że problem polega na tym, że efekt nie utrzymuje się na stałe. Następnego dnia wieczorem zaczerwienienie znowu wraca i wygląda podobnie.
Dlatego zaczęłam się zastanawiać, czy Triderm jest w ogóle trafiony w tym przypadku. Wiem, że to nie jest zwykły krem ochronny ani coś typowo na podrażnienie, tylko mocniejszy lek ze sterydem, składnikiem przeciwgrzybiczym i antybiotykiem. Niby po nim widać chwilową poprawę, ale jeśli ta czerwień ciągle wraca, to może on tylko wycisza objaw, a nie rozwiązuje przyczyny. Trochę boję się smarować dziecko czymś takim dłużej, zwłaszcza że zmiana utrzymuje się już kilka tygodni i nie znika całkowicie.
Dermatolog dopiero za kilka tygodni, a do rodzinnego średnio chcę teraz iść, bo wszędzie pełno infekcji i grypy. Czy ktoś z Waszych dzieci miał podobne zaczerwienienie na dłoni? Czy u kogoś Triderm faktycznie pomógł na taką zmianę, czy raczej potem okazało się, że to była pokrzywka, alergia, rumień, podrażnienie od mydła/płynu do dezynfekcji, kontakt z chemią, zimno albo coś zupełnie innego?
Zastanawiam się, czy kontynuować smarowanie Tridermem do wizyty, czy lepiej odpuścić i bardziej szukać przyczyny, skoro po maści jest tylko chwilowe wyciszenie, a wieczorem zaczerwienienie znowu się nasila.