Opinie Trittico XR

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Trittico XR w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych lub problemów ze snem? Czy zauważyliście poprawę nastroju, zmniejszenie napięcia, lęku albo łatwiejsze zasypianie i lepszą jakość snu? Interesuje mnie też, jak lek wpłynął na codzienne funkcjonowanie – koncentrację, energię w ciągu dnia, motywację czy ogólne samopoczucie psychiczne. Jakie skutki uboczne pojawiły się u Was podczas stosowania Trittico XR, zwłaszcza na początku terapii lub po zwiększeniu dawki – senność w ciągu dnia, zawroty głowy, uczucie „zamulenia”, suchość w ustach, spadki ciśnienia, bóle głowy albo inne nietypowe objawy? Czy z czasem organizm się przyzwyczaił i działania niepożądane ustąpiły, czy raczej utrzymywały się dłużej? Wasze opinie i osobiste doświadczenia mogą być naprawdę pomocne dla osób, które dopiero zaczynają leczenie Trittico XR albo zastanawiają się, czego realnie mogą się spodziewać po tym leku w codziennym życiu.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Biorę Trittico XR głównie po to, żeby pomogło mi ze snem. Zazwyczaj działa po około godzinie – robię się spokojna, sen przychodzi sam i faktycznie śpię całą noc. Natomiast przez pierwsze 2–3 dni stosowania mam coś w rodzaju „kaca” – rano jestem zamulona, senna, ciężko mi się skupić i tak naprawdę cały dzień chodzę jak nie do końca obecna, mimo że sen był dobry i długi.

Po kilku dniach organizm się przyzwyczaja i poranki są już normalne, bez tego otępienia. Przestałam jednak brać lek na czas wyjazdu i zmiany strefy czasowej, a od tamtej pory nie miałam jeszcze okazji, żeby na spokojnie wrócić do regularnego stosowania i znowu „przejść” ten początkowy etap adaptacji.

Zajęło mi trochę czasu, zanim w końcu opanowałam sen, ale teraz widzę ogromną różnicę. Biorę go już około 8 miesięcy i śpię normalnie od 22:00 do 6:00, bez problemów, bez wybudzeń. Rano zero zamulenia, wstaję normalnie, bez tej ciężkiej głowy, a przy okazji zauważyłam też poprawę nastroju.

Na początku lek działał u mnie tylko przez jakieś 4 godziny – zasypiałam, ale potem budziłam się w nocy i potrafiłam leżeć kilka godzin bez snu. Dawka była stopniowo zwiększana kilka razy, chyba łącznie cztery, aż w końcu trafiłam na taką, która faktycznie trzyma mnie przez całą noc.

Szczerze? Planuję brać go długoterminowo, bo to, co przeżyłam przy skrajnym niewyspaniu po porodzie, było najtrudniejszym okresem w moim życiu. Nie chcę nigdy wracać do tamtego stanu – ciągłego zmęczenia, rozbicia i walki o każdy dzień. Dla mnie sen to podstawa normalnego funkcjonowania i ten lek naprawdę mi to dał.

Trazodon potrafi działać trochę inaczej u każdego. Ja wcześniej brałam eszopiklon, ale na dłuższą metę się u mnie nie sprawdziła – i szczerze mówiąc, jakość snu była gorsza. U mnie problem to lekka bezsenność, lęk i zespół po wstrząśnieniu mózgu, dlatego lekarz zaproponował Trittico XR jako rozwiązanie bardziej długoterminowe na sen.

Ponieważ mój organizm jest bardzo wrażliwy na leki, zaczęłam ostrożnie – dzielę tabletkę, żeby brać mniejszą dawkę (u mnie to było odpowiednik 25 mg zamiast 50). Jeśli masz nudności, to moim zdaniem sensownie jest spróbować zmniejszyć dawkę, np. z 100 mg do 50 mg i zobaczyć, czy organizm lepiej to toleruje.

U mnie efekt był bardzo wyraźny – po około 30 minutach było „zgaszenie światła”. Tuż przed zaśnięciem pamiętam zawroty głowy i suchość w ustach, ale sam sen był rewelacyjny: spałam jak dziecko, miałam dużo snów i potrafiłam przespać 10–11 godzin bez wybudzeń.

Jedyny minus, który mnie trochę irytuje, to zawroty głowy następnego dnia. Nie są tak mocne jak wieczorem, ale faktycznie lekko obniżają czujność. Zazwyczaj ustępują później w ciągu dnia, gdy lek zaczyna się „wypłukiwać” z organizmu. Z własnego doświadczenia wiem też, że przy wyższych dawkach pewnie pojawiłyby się u mnie nudności – mam tak praktycznie ze wszystkim, jeśli dawka jest dla mnie za duża.

Obecnie biorę 300 mg Trittico XR na lęk, bezsenność i zaburzenia paniczne. Zaczynałam od dużo niższej dawki, ale szczerze mówiąc na początku niewiele to dawało, więc dawka była stopniowo zwiększana. Dopiero przy tej aktualnej ilości mam wrażenie, że to jest mój „złoty środek” – lęk jest pod kontrolą, śpię lepiej i ataki paniki praktycznie się nie pojawiają.

Jedyny problem jest taki, że jeśli zdarzy mi się pominąć dawkę, to czuję się bardzo dziwnie – jakbym nagle była na jakimś mocnym stymulancie, serio porównałabym to do uczucia po kokainie. Trittico tak mocno tłumi mój lęk na co dzień, że bez dawki organizm jakby nagle „odbijał” w drugą stronę i wszystko się nasila. To tylko pokazuje, jak bardzo ten lek działa u mnie na układ nerwowy.