Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Vagifem przy objawach zanikowego zapalenia pochwy po menopauzie? Czy zauważyliście poprawę suchości, pieczenia, świądu, dyskomfortu przy współżyciu, a także mniejszą skłonność do nawracających infekcji/ZUM i lepsze nawilżenie? Czy efekty przyszły szybko (po kilkunastu dniach codziennego stosowania), a później utrzymywały się przy dawkowaniu 2× w tygodniu? Jak to wyglądało z Waszej perspektywy – realna ulga, poprawa jakości życia, wpływ na pH i elastyczność śluzówki? Jakie działania niepożądane odczuliście: miejscowe podrażnienie, pieczenie/świąd, upławy, plamienia, ból piersi, ból głowy? Czy zdarzały się rzadziej ogólne objawy (np. zatrzymanie płynów, tkliwość piersi) albo nasilenie migren? Dajcie znać, jak radziliście sobie z ewentualnymi skutkami ubocznymi i czy pomagała zmiana schematu dawkowania lub pory aplikacji.
Zajęło mi ponad rok, żeby dojść do swojego nowego, zdrowego stanu. Teraz czuję się o wiele lepiej, bo w końcu pozbyłam się tych uporczywych, przewlekłych infekcji dróg moczowych, które ciągle wracały i zatruwały mi życie. Współżycie też wreszcie stało się możliwe – bez bólu, powoli, z dobrym lubrykantem, wszystko przebiega normalnie i komfortowo.
Musiałam wstawać w nocy pięć, sześć razy do toalety, co doprowadzało mnie do szału – nie dało się normalnie spać. Po rozpoczęciu stosowania Vagifem poprawa przyszła dosłownie od pierwszej nocy – wstaję teraz tylko raz, a resztę nocy śpię spokojnie i budzę się rano wypoczęta, pełna energii!. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak dobrze. Mam 61 lat i naprawdę żałuję, że tak długo zwlekałam z rozpoczęciem leczenia, bo efekt jest niesamowity – wreszcie przesypiam całe noce bez ciągłego biegania do łazienki.
Nie przesadzam, kiedy mówię, że Vagifem dosłownie uratował mi życie. Nie dawałam już rady żyć z tym okropnym uczuciem, jakby cała okolica intymna płonęła. Przez rok brałam różne antybiotyki na nawracające infekcje pęcherza i ZUM-y, ale nic już nie działało – leki przestawały pomagać, a ja nie mogłam normalnie funkcjonować. Każdy dzień był koszmarem, miałam wrażenie, jakby ktoś wsypał mi do środka rozżarzone węgle. Po rozpoczęciu kuracji Vagifemem ulga przyszła już po kilku dniach. Pieczenie i ból zaczęły znikać, mogłam znowu normalnie żyć, spać i wychodzić z domu bez strachu. Teraz stosuję go trzy razy w tygodniu, żeby utrzymać ten efekt i zapobiec nawrotom infekcji oraz uczuciu palenia. Jestem niezmiernie wdzięczna mojej pielęgniarce, która mi ten lek przepisała – dzięki niemu odzyskałam komfort, spokój i chęć do życia.
Po rozpoczęciu stosowania Vagifem zaczęłam czuć się bardzo przygnębiona, pojawiły się okropne bóle głowy i stałam się rozdrażniona bez powodu. Z perspektywy czasu widzę, że podejmowałam wtedy złe decyzje, jakbym nie była sobą. Jedną z najgorszych rzeczy, jaką wtedy zrobiłam, było uśpienie mojego 17-letniego kota bez realnej potrzeby – do dziś nie potrafię sobie tego wybaczyć. Od tamtej pory miałam wrażenie, że wpadłam w ciemny, bardzo zły okres. Dla mnie to był jeden z najgorszych leków, jakie kiedykolwiek brałam i nigdy więcej bym do niego nie wróciła.