Mam 55 lat i od czterech lat przyjmuję Verospiron z powodu nadciśnienia tętniczego oraz niskiego poziomu potasu. Zaczynałam od dawki 50 mg dziennie, a obecnie lekarz zwiększył ją do 150 mg na dobę. W trakcie terapii zauważyłam kilka działań niepożądanych – senność, drobne bóle w różnych miejscach i zwiększone owłosienie, ale najbardziej wyraźnym i zaskakującym skutkiem ubocznym okazały się zmiany w tkance piersi. Po pierwszym roku leczenia, w trakcie kontrolnej mammografii, lekarz zwrócił uwagę, że tkanka piersi stała się znacznie bardziej gęsta. Początkowo wiązało się to z bólem i obrzękiem, bo moje i tak duże piersi zrobiły się jeszcze bardziej tkliwe i nabrzmiałe. Z czasem ból zaczął ustępować, ale zauważyłam, że piersi stały się wyraźnie większe i jędrniejsze niż wcześniej. Do dziś pozostają one bardziej wrażliwe, zwłaszcza na dotyk i zimno, a sutki są szczególnie czułe. W ostatnim tygodniu lekarz podniósł mi dawkę Verospironu do 150 mg dziennie i zastanawiam się, czy piersi będą się jeszcze powiększać, czy pozostaną na obecnym etapie. Jeśli wzrost się utrzyma, wiem już, że związane z tym bóle czy obrzęki wynikają właśnie z dalszego działania leku, a nie z innej przyczyny. Choć na początku nie miałam świadomości, że Verospiron może wywoływać takie efekty, teraz mogę powiedzieć, że dzięki niemu czuję się nawet bardziej kobieco niż wcześniej.