Wrzucam zdjęcia, bo sama jak szukałam opinii, to właśnie takie porównania najbardziej mnie przekonywały. U mnie trądzik zaczął się ciągnąć ponad rok i naprawdę miałam już dosyć. Najgorzej było na policzkach i przy żuchwie, takie bolące podskórne zmiany, czerwone ślady, ciągle coś nowego wychodziło. Raz było trochę lepiej, a potem znowu wysyp.
Na pierwszych zdjęciach widać, jak wyglądałam jeszcze przed Vibin albo na samym początku. Może na fotkach nie widać wszystkiego tak mocno jak w rzeczywistości, ale ja się wtedy czułam fatalnie ze swoją twarzą. Ciągle sprawdzałam skórę w lustrze, kombinowałam z makijażem, a i tak miałam wrażenie, że wszyscy patrzą tylko na moje policzki.
Biorę Vibin razem ze spironolaktonem 150 mg, więc pewnie to połączenie zrobiło robotę, a nie sam Vibin. Ale wcześniej nic tak naprawdę nie dawało mi takiej poprawy, więc chciałam się podzielić.
I od razu powiem — u mnie to nie zadziałało po miesiącu. Przez pierwsze 2 miesiące byłam załamana, bo praktycznie nie widziałam różnicy. Na zdjęciu z maja, czyli po około 2 miesiącach, dalej widać krostki i ślady. Miałam wtedy serio myśli, żeby to rzucić, bo czułam, że łykam tabletki, czekam, a twarz dalej wygląda słabo.
Pierwszą większą zmianę zauważyłam dopiero mniej więcej po 3–4 miesiącach. Na zdjęciach z lipca jeszcze nie było idealnie, ale już widziałam, że skóra się uspokaja. Najważniejsze było to, że przestały mi wyskakiwać te duże, bolesne gule jedna po drugiej. Zostały ślady, przebarwienia i pojedyncze zmiany, ale czułam, że to już nie jest taki ciągły stan zapalny jak wcześniej.
Teraz jestem w 6. miesiącu stosowania i moja cera wygląda najlepiej od ponad roku. Dalej nie jest idealna, bo mam jeszcze trochę śladów i czasem coś wyskoczy, ale porównując do tego, co było na początku, to dla mnie jest ogromna różnica. Na zdjęciu z września już naprawdę widać, że twarz jest spokojniejsza.
Nie będę też udawać, że było super bez żadnych minusów. Pierwsze miesiące były dla mnie ciężkie psychicznie. Miałam duże wahania nastroju, byłam bardziej płaczliwa, nerwowa, czasem czułam się taka rozchwiana i sama siebie nie poznawałam. To chyba był najgorszy skutek uboczny u mnie. Do tego brak szybkich efektów na skórze jeszcze bardziej mnie dobijał.
Ale mimo wszystko u mnie było warto. Gdybym nie robiła zdjęć, to pewnie sama bym nie widziała tej różnicy tak dobrze, bo jak patrzy się codziennie w lustro, to człowiek widzi tylko nowe krostki i ślady. Dopiero porównanie styczeń/maj/lipiec/wrzesień pokazuje, że ta poprawa naprawdę była, tylko powoli.
Także jeśli ktoś bierze Vibin na trądzik i po 1–2 miesiącach ma wrażenie, że nic się nie dzieje, to u mnie też tak było. Pierwsze efekty przyszły późno. Nie namawiam nikogo, bo każdy reaguje inaczej, ale u mnie przy trądziku hormonalnym Vibin + spironolakton naprawdę mocno pomogły.