Opinie Vibin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Vibin? Czy zauważyliście poprawę w zakresie kontroli cyklu menstruacyjnego, redukcji objawów trądziku lub innych korzyści? Jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak zmiany nastroju, przyrost masy ciała czy inne? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie stosowania tego środka antykoncepcyjnego lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Stosuję Vibin od dwóch lat i jestem zadowolona. Największą zaletą jest regularność cyklu, co ułatwia planowanie. Jednak zauważyłam niewielki przyrost wagi, co jest minusem.

Przed rozpoczęciem stosowania Vibin moje cykle menstruacyjne były nieregularne, co utrudniało codzienne funkcjonowanie. Dzięki Vibin cykl stał się przewidywalny, co ułatwia planowanie aktywności. Niestety, zauważyłam niewielki przyrost wagi, co może być związane z retencją wody lub zmianami metabolicznymi. Mimo to, korzyści płynące z regularności cyklu przeważają nad tym efektem ubocznym.

1 polubienie

Dzięki lekowi Vibin odzyskałam życie! Miałam bardzo ciężkie PMS, jeśli to nie było już PMDD. Moje wahania nastroju zaczynające się ok 10 dni przed miesiączka wprowadzały spustoszenie w mojej głowie, w związku i w pracy. Stawałam się „innym” człowiekiem. Po zbadaniu hormonów ginekolog endokrynolog przepisał mi Vibin. Po miesiącu stosowania szok, zero zaburzeń emocjonalnych, zero bólu (wcześniej za każdym razem pierwszy dzień miesiączki byłam na silnych lekach przeciwbólowych na receptę), ze skutków ubocznych zauważyłam lekko powiększone piersi i sporadyczne bóle głowy. Dla mnie i tak przewaga plusów. Dziewczyny badajcie hormony!

Stosuję Vibin przy PCOS od ponad roku. Od około 2–3 miesięcy zaczęłam jednak mieć problemy z cerą — pojawiają się głównie małe, ale bolesne wypryski. Używam przepisanych kremów i naprawdę dbam o skórę pod kontrolą dermatologa.

Dermatolog stwierdziła, że to raczej nie przez Vibin, bo takie tabletki zwykle powinny pomagać przy trądziku, ale nie zleciła mi żadnych dodatkowych badań. Wcześniej też miałam problemy z trądzikiem, ale po kuracji Izotekiem wszystko się uspokoiło. Teraz, mimo że robię wszystko jak trzeba i dobrze się odżywiam, trądzik wrócił. Będę wdzięczna, jeśli odezwie się ktoś, kto miał podobną sytuację.

Wrzucam zdjęcia, bo sama jak szukałam opinii, to właśnie takie porównania najbardziej mnie przekonywały. U mnie trądzik zaczął się ciągnąć ponad rok i naprawdę miałam już dosyć. Najgorzej było na policzkach i przy żuchwie, takie bolące podskórne zmiany, czerwone ślady, ciągle coś nowego wychodziło. Raz było trochę lepiej, a potem znowu wysyp.

Na pierwszych zdjęciach widać, jak wyglądałam jeszcze przed Vibin albo na samym początku. Może na fotkach nie widać wszystkiego tak mocno jak w rzeczywistości, ale ja się wtedy czułam fatalnie ze swoją twarzą. Ciągle sprawdzałam skórę w lustrze, kombinowałam z makijażem, a i tak miałam wrażenie, że wszyscy patrzą tylko na moje policzki.

Biorę Vibin razem ze spironolaktonem 150 mg, więc pewnie to połączenie zrobiło robotę, a nie sam Vibin. Ale wcześniej nic tak naprawdę nie dawało mi takiej poprawy, więc chciałam się podzielić.

I od razu powiem — u mnie to nie zadziałało po miesiącu. Przez pierwsze 2 miesiące byłam załamana, bo praktycznie nie widziałam różnicy. Na zdjęciu z maja, czyli po około 2 miesiącach, dalej widać krostki i ślady. Miałam wtedy serio myśli, żeby to rzucić, bo czułam, że łykam tabletki, czekam, a twarz dalej wygląda słabo.

Pierwszą większą zmianę zauważyłam dopiero mniej więcej po 3–4 miesiącach. Na zdjęciach z lipca jeszcze nie było idealnie, ale już widziałam, że skóra się uspokaja. Najważniejsze było to, że przestały mi wyskakiwać te duże, bolesne gule jedna po drugiej. Zostały ślady, przebarwienia i pojedyncze zmiany, ale czułam, że to już nie jest taki ciągły stan zapalny jak wcześniej.

Teraz jestem w 6. miesiącu stosowania i moja cera wygląda najlepiej od ponad roku. Dalej nie jest idealna, bo mam jeszcze trochę śladów i czasem coś wyskoczy, ale porównując do tego, co było na początku, to dla mnie jest ogromna różnica. Na zdjęciu z września już naprawdę widać, że twarz jest spokojniejsza.

Nie będę też udawać, że było super bez żadnych minusów. Pierwsze miesiące były dla mnie ciężkie psychicznie. Miałam duże wahania nastroju, byłam bardziej płaczliwa, nerwowa, czasem czułam się taka rozchwiana i sama siebie nie poznawałam. To chyba był najgorszy skutek uboczny u mnie. Do tego brak szybkich efektów na skórze jeszcze bardziej mnie dobijał.

Ale mimo wszystko u mnie było warto. Gdybym nie robiła zdjęć, to pewnie sama bym nie widziała tej różnicy tak dobrze, bo jak patrzy się codziennie w lustro, to człowiek widzi tylko nowe krostki i ślady. Dopiero porównanie styczeń/maj/lipiec/wrzesień pokazuje, że ta poprawa naprawdę była, tylko powoli.

Także jeśli ktoś bierze Vibin na trądzik i po 1–2 miesiącach ma wrażenie, że nic się nie dzieje, to u mnie też tak było. Pierwsze efekty przyszły późno. Nie namawiam nikogo, bo każdy reaguje inaczej, ale u mnie przy trądziku hormonalnym Vibin + spironolakton naprawdę mocno pomogły.

Zaczęłam brać Vibin, ponieważ żadne inne tabletki nie były w stanie całkowicie zatrzymać moich bardzo bolesnych miesiączek, które naprawdę utrudniały mi normalne funkcjonowanie. Próbowałam wcześniej kilku innych tabletek, ale pierwsze 3 miesiące były dla mnie emocjonalnym koszmarem, a niektóre odstawiałam już po 2 tygodniach.

Przy Vibin nie miałam takiego problemu — działa u mnie bardzo dobrze i ogólnie czuję się świetnie. Jedyny minus jest taki, że jeśli wezmę tabletkę nawet 30 minut później niż zwykle, przez kilka dni czuję ogromne zmęczenie, niepokój i mdłości. Lek działa, ale u mnie wymaga naprawdę bardzo regularnego przyjmowania.

Po wcześniejszych doświadczeniach z dwuskładnikową antykoncepcją byłam dość sceptyczna. Po Microgynonie bardzo przytyłam i pojawił się u mnie okropny trądzik, więc trochę bałam się kolejnych tabletek. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Vibin.

Od dłuższego czasu zmagałam się z PCOS i jego objawami, ale chyba nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo to wszystko się nasiliło. Już po tygodniu brania Vibin zauważyłam, że skóra jest dużo bardziej miękka, włosy jakby zaczęły odrastać, cera wygląda pełniej i zdrowiej, a ja zaczęłam chudnąć głównie z ramion i brzucha. Do tego psychicznie czuję się dużo stabilniej niż od bardzo dawna. Jestem naprawdę zaskoczona, jak dobrze działa to u mnie na razie, i mam nadzieję, że ten efekt się utrzyma.

Trądzik: u mnie Vibin bardzo dobrze sprawdził się przy oczyszczaniu cery. Przez pierwsze dwa miesiące zauważyłam nawet lekkie pogorszenie — pojawiały się duże, bolesne zmiany podskórne, których wcześniej raczej nie miałam. Na szczęście znikały dość szybko, jeśli ich nie wyciskałam i nie dotykałam. Po około 3 miesiącach trądzik zaczął się wyciszać, a po kolejnym miesiącu praktycznie przestały pojawiać się nowe wypryski. Jak na razie to jedyna rzecz, która naprawdę u mnie zadziałała. Dodam też, że w czasie rozpoczynania Vibin brałam antybiotyk, więc możliwe, że trochę złagodziło to początkowe pogorszenie skóry.

Biorę Vibin od 6 miesięcy i zwykle nie robię przerwy na krwawienie, chyba że pojawi się plamienie/przebicie. Jeśli chodzi o skutki uboczne, nie miałam nic bardzo poważnego — poza tym, że piersi dość mocno mi urosły i możliwe, że trochę przybrałam na wadze. W pierwszym miesiącu miałam bóle głowy i wahania nastroju, ale na szczęście z czasem minęły.

Mam 24 lata i stosuję Vibin od 3 lat. Ten lek bardzo mi pomógł — wcześniej miałam bardzo nieregularne i bolesne miesiączki, a do tego duże zaostrzenia trądziku, wahania nastroju i PMS.

Od kiedy zaczęłam brać Vibin, mój cykl stał się całkowicie regularny. Bolesne skurcze zdarzają się już tylko czasami, a trądzik prawie całkowicie zniknął i nie mam już dużych wysypów. Nie zauważyłam u siebie żadnych negatywnych skutków ubocznych. Piersi trochę mi się powiększyły, ale waga nie zmieniła się znacząco. Jeśli ten lek komuś dobrze pasuje, może naprawdę świetnie działać.

Zaczęłam brać Vibin w wieku 15 lat, a teraz mam 23 lata. Szczerze mówiąc, nigdy nie miałam z nim większych problemów. Co prawda musiałam przejść kurację Izotekiem na trądzik, bo same tabletki nie wystarczyły na wypryski, ale poza tym Vibin dobrze mi służył. Jedyny minus był taki, że czasami bywał trudno dostępny, co było naprawdę irytujące. Poza tym nie miałam żadnych objawów fizycznych ani psychicznych — bez przyrostu wagi, bez wahań nastroju i bez obfitych krwawień. Byłam w trzech dłuższych związkach i ani razu nie miałam sytuacji, w której realnie bałabym się ciąży, nawet kiedy zdarzyło mi się pominąć tabletkę albo przez kilka dni jej nie brać z powodu problemów z dostępnością. Oczywiście nie polecam tak robić — tabletki powinno się przyjmować codziennie, mniej więcej o tej samej porze.

Mam 26 lat i bardzo bałam się zacząć brać Vibin, głównie przez to, co słyszałam o zakrzepach i depresji. Stosuję go już od 6 miesięcy. Pierwszy tydzień był trochę dziwny, jakby organizm musiał się przyzwyczaić, ale później właściwie nic — żadnych większych skutków ubocznych.

Na plus: mam teraz regularne, lżejsze miesiączki bez skurczów, trądzik zniknął, a ciało fizycznie się nie zmieniło. Momentami nawet nie czuję, jakbym brała jakikolwiek lek. No i nie zaszłam w ciążę, więc działa. Jedyny wyraźny minus to libido — praktycznie przestałam mieć ochotę na seks, co jest dużą zmianą. Chociaż można powiedzieć, że to też w pewnym sensie zapobiega ciąży.

Biorę Vibin od ponad 4 lat z powodu nasilonych objawów PCOS. Ginekolog polecił mi go, ponieważ ma działanie antyandrogenowe i teoretycznie może pomagać przy cerze. Miałam ciężki trądzik i szczerze mówiąc, u mnie Vibin nie zadziałał dobrze na skórę, ale kontynuowałam jego stosowanie, żeby mieć regularne krwawienia. Od około 6 miesięcy zaczęłam jednak mieć bardzo silne migreny — taki ból, jakby miało mi rozsadzić głowę. Zaczęłam czytać o możliwych skutkach ubocznych i przestraszyłam się informacji o ryzyku udaru, dlatego zmieniłam tabletki na preparat II generacji i sprawdzam, czy będzie dla mnie lepszy. Warto uważać szczególnie wtedy, gdy w rodzinie były udary albo problemy neurologiczne. Moja skóra jest teraz dużo gładsza i czystsza głównie dzięki inozytolowi, który wspiera wrażliwość na insulinę i może mieć znaczenie przy PCOS, metabolizmie oraz kondycji skóry. Z mojego doświadczenia antykoncepcja hormonalna nie jest jedynym rozwiązaniem na trądzik — czasem trzeba szukać szerzej.