Opinie Vines

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem tabletek antykoncepcyjnych Vines? Czy zauważyłyście poprawę w regulacji cyklu miesiączkowego lub łagodzeniu objawów związanych z menstruacją? Czy wystąpiły u Was jakieś skutki uboczne, takie jak bóle głowy, nudności, zmiany nastroju czy przyrost masy ciała? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla osób rozważających stosowanie tego leku – każda historia ma znaczenie!

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Stosuję Vines od prawie dziewięciu miesięcy i dla mnie działa świetnie. Przed rozpoczęciem ważyłam 61 kg, a teraz moja waga spadła do 53 kg. Moje miesiączki były obfite i pojawiały się dwa razy w miesiącu, ale odkąd zaczęłam stosować Vines, trwają maksymalnie pięć dni i są całkowicie w porządku. Miałam poważne problemy z trądzikiem, a moja twarz była bardzo zaczerwieniona, ale dzięki Vines teraz pojawia się tylko sporadyczny pryszcz, a zaczerwienienie zniknęło. Vines działa dla mnie doskonale, uwielbiam go.

Zdecydowanie nie polecam Vines, bo u mnie ta tabletka bardzo źle wpłynęła na libido i ogólne samopoczucie. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że ochota na seks praktycznie całkowicie zniknęła — nie chodziło tylko o mniejsze zainteresowanie, ale o totalny brak pożądania, brak reakcji organizmu i jakby „odcięcie” od własnego ciała. Do tego doszły ból i obrzmienie piersi. Piersi były tkliwe, napięte, twarde, jakby spuchnięte, co było naprawdę nieprzyjemne i przeszkadzało na co dzień. Nie był to jednorazowy objaw, tylko coś, co utrzymywało się i zaczęło mnie coraz bardziej męczyć. Wcześniej stosowałam inną tabletkę antykoncepcyjną i niestety miałam podobne doświadczenia, więc u mnie problem najwyraźniej powtarza się przy hormonach. Nie chcę straszyć, bo każda osoba może reagować inaczej, ale w moim przypadku Vines kompletnie się nie sprawdził. Najbardziej frustrujące było to, że kiedy mówiłam o spadku libido, bólu piersi i dziwnych zmianach w odczuwaniu, często słyszałam, że to pewnie stres albo że „to siedzi w głowie”. A ja naprawdę czułam różnicę po rozpoczęciu tabletek. Dlatego uważam, że warto obserwować swój organizm i nie bagatelizować takich objawów, zwłaszcza jeśli pojawiają się wyraźnie po rozpoczęciu antykoncepcji. U mnie decyzja była prosta: nie chcę dalej brać tabletek, po których czuję się gorzej i tracę ochotę na bliskość. Vines może komuś pasować, ale ja po swoich doświadczeniach zdecydowanie bym go nie wybrała ponownie.

Brałam Vines krócej niż 6 miesięcy, bo wcześniej stosowałam inną tabletkę antykoncepcyjną i niestety miałam po niej bardzo podobne objawy. Liczyłam, że po zmianie będzie lepiej, ale u mnie sytuacja praktycznie się powtórzyła. Najbardziej dokuczały mi napięcie i bardzo silny ból piersi. Piersi były tkliwe, ciężkie, jakby spuchnięte i bolesne nawet przy zwykłym dotyku czy noszeniu stanika. Do tego doszły nudności, które potrafiły pojawiać się bez większego powodu i mocno psuły mi codzienne funkcjonowanie. Zauważyłam też wypadanie włosów, co bardzo mnie zestresowało, bo wcześniej nie miałam z tym aż takiego problemu. Cykl również się rozregulował — właściwie przestałam dostawać miesiączkę, co na początku może wydawać się wygodne, ale u mnie tylko zwiększało niepokój, bo miałam wrażenie, że organizm źle reaguje na hormony. Kolejna rzecz to infekcje i dyskomfort intymny. Pojawiały się u mnie nawracające grzybice, suchość pochwy i pieczenie podczas stosunku. To bardzo odbiło się na moim komforcie i relacji, bo zamiast czuć się spokojniej dzięki antykoncepcji, zaczęłam kojarzyć bliskość z bólem i stresem. Do tego dochodziły ciężkie nogi, bóle głowy i wyraźny spadek nastroju. Czułam się bardziej rozdrażniona, przybita i ogólnie mniej „sobą”. Miałam też wrażenie, że szybciej się męczę, a ciało jest jakby bardziej obciążone. Najbardziej dobiła mnie jednak duża zmiana wagi. Po rozpoczęciu Vines zauważyłam wyraźne przybieranie na wadze i zatrzymywanie wody. Nie chodziło tylko o cyferki na wadze, ale też o uczucie opuchnięcia, ciężkości i to, że ubrania zaczęły leżeć inaczej. Po tych doświadczeniach uznałam, że mam już dość testowania kolejnych tabletek hormonalnych. Po wizycie u ginekologa zdecydowałam, że odstawiam definitywnie hormonalne tabletki antykoncepcyjne. U mnie Vines kompletnie się nie sprawdził — zbyt dużo skutków ubocznych naraz i zbyt duży wpływ na ciało, nastrój oraz życie intymne.

Biorę Vines już mniej więcej 4 lata i ogólnie przez długi czas byłam z niego raczej zadowolona. Nie zauważyłam po nim przybierania na wadze, miesiączki pojawiały się normalnie, cykl był przewidywalny, a sama antykoncepcja była skuteczna. Pod tym względem naprawdę nie mogłam za bardzo narzekać, bo po wcześniejszych tabletkach spodziewałam się dużo gorszej tolerancji.

Problem jest jednak taki, że od dłuższego czasu widzę u siebie bardzo wyraźny spadek libido. I nie chodzi o chwilowe mniejsze zainteresowanie seksem przez kilka dni, tylko o sytuację, w której libido spadło praktycznie do zera. Trwa to już od miesięcy, a może nawet od lat, tylko wcześniej nie łączyłam tego bezpośrednio z tabletkami.

Jestem z partnerem od około 2,5 roku. Na początku wszystko układało się bardzo dobrze, również jeśli chodzi o bliskość. Mieliśmy częste kontakty, czułam pożądanie, wszystko było naturalne i bez większych problemów. Dlatego długo nie przyszło mi do głowy, że późniejszy brak ochoty może mieć związek z Vines. Tłumaczyłam sobie to studiami, stresem, presją, niewyspaniem i ogólnym zmęczeniem.

Tylko że teraz mam dużo mniej zajęć, mniej stresu niż wcześniej, a mimo to nic się nie zmienia. Libido nie wraca, a cała sytuacja zaczyna coraz mocniej odbijać się na moim związku. To jest frustrujące, bo z jednej strony tabletka pasuje mi pod wieloma względami, a z drugiej strony mam wrażenie, że powoli niszczy moją relację i moje poczucie normalności w życiu intymnym.

Zaczęłam się też zastanawiać, czy to rzeczywiście może być kwestia psychiki, czy jednak hormonów. Tym bardziej że podobną sytuację miałam już w poprzednim związku, kiedy również brałam tę samą tabletkę. Na początku było dobrze, a później stopniowo wszystko wygasało, aż w końcu nie miałam ochoty praktycznie na nic.

Mam 22 lata i szczerze mówiąc, jest to dla mnie bardzo trudne do zaakceptowania. W tym wieku nie spodziewałam się, że będę mieć libido na poziomie zera i że zacznę się zastanawiać, czy antykoncepcja, która poza tym wydaje się dobrze dobrana, może aż tak wpływać na moje życie intymne.

Brałam Vines przez około 13 lat. Przez ten czas zauważyłam u siebie pewne skutki uboczne, szczególnie spadek libido, ale w moim przypadku nie było to aż tak dramatyczne, żebym od razu chciała odstawić tabletki. Było to raczej stopniowe obniżenie ochoty, które dało się zauważyć, ale nie dominowało całkowicie nad codziennym życiem. Z czasem pojawiły się też problemy z nastrojem, które ostatecznie mocno się nasiliły i skończyły się u mnie stanem depresyjnym. Nie chcę jednak jednoznacznie obwiniać za to Vines, bo miałam w życiu trudny okres i wiele innych czynników mogło mieć wpływ na psychikę. Mimo wszystko widzę, że sporo kobiet przy tabletkach hormonalnych opisuje podobne wahania nastroju, więc trudno całkowicie pominąć ten temat.

Poza tym Vines miał u mnie też sporo plusów. Przede wszystkim był bardzo skuteczny, nawet w sytuacjach, kiedy zdarzyło mi się zapomnieć tabletki. Oczywiście za każdym razem był stres, ale nigdy nie skończyło się to ciążą. Pod tym względem czułam się przy nim naprawdę zabezpieczona.

Nie miałam po nim trądziku ani przyrostu masy ciała. To było dla mnie ważne, bo przy wielu tabletkach obawiałam się właśnie zmian skórnych i tycia, a tutaj nic takiego nie zauważyłam. Waga była stabilna, cera nie pogorszyła się, nie miałam też większych problemów z zatrzymywaniem wody.

Krwawienia przy Vines były u mnie bardzo skąpe, krótkie, a czasami praktycznie nie występowały. Dla jednych może to być zaleta, dla innych powód do stresu, ale ja z czasem się do tego przyzwyczaiłam. Cykl był przewidywalny i mało uciążliwy.

Odstawiłam Vines w listopadzie, ponieważ zaczęliśmy starać się o ciążę. I tutaj byłam naprawdę zaskoczona, bo zaszłam w ciążę już około 15 dni po odstawieniu. Po tylu latach tabletek spodziewałam się raczej, że organizm będzie potrzebował więcej czasu, a u mnie wszystko potoczyło się bardzo szybko.