Opinie Visanne

Na początku pojawiły się nieprzyjemne skutki uboczne – głównie bóle głowy – ale po kilku tygodniach zaczęły ustępować, a po paru miesiącach poczułam się tak normalnie i bez bólu, jak nie czułam się od lat. Faktycznie przybrałam na wadze, ale w moim wieku i tak walka z dodatkowymi kilogramami bywa trudna, a do tego mogę być już w okresie perimenopauzy. Zamiast codziennie cierpieć z powodu silnego bólu i problemów jelitowych, teraz zdarza mi się mieć najwyżej kilka dni w miesiącu ze skurczami – zwykle w czasie, w którym naturalnie pojawiłaby się miesiączka, gdybym ją jeszcze miała. Pominęłam dawkę tylko dwa razy – raz w podróży, kiedy zapomniałam, i raz po powrocie do domu, gdy spóźniłam się i nie usłyszałam alarmu. W obu przypadkach skończyło się to kilkudniowym bólem i skurczami, co pokazało mi, jak ważna jest regularność. Nie kwalifikuję się obecnie do operacji, więc prawdopodobnie będę na Visanne długoterminowo. Mam 40+ lat i w pewnym sensie czekam już na menopauzę, która będzie ostatecznym zakończeniem endometriozy. Oczywiście wiem, że Visanne nie jest odpowiedni dla każdej kobiety. Zanim zaczęłam terapię, przeczytałam wyniki badań – i to, co mnie przekonało, to fakt, że większość uczestniczek miała tak dużą poprawę jakości życia, że chciała kontynuować leczenie nawet po zakończeniu badania klinicznego. Lekarka doradziła mi, żeby dać organizmowi minimum 2–3 miesiące na pełne przystosowanie się do leku zanim podejmę decyzję, czy zostać przy tej terapii. Warto też dodać, że sam Visanne w wersji oryginalnej potrafi być drogi, ale dostępny jest też tańszy odpowiednik – dienogest – który działa równie dobrze. Ważne, żeby brać lek o tej samej porze każdego dnia, bo to zwiększa jego skuteczność. Dla mnie pierwsze tygodnie dyskomfortu okazały się warte poświęcenia – teraz jestem praktycznie wolna od bólu, a Visanne pozwala mi funkcjonować bez ciągłego cierpienia.