Opinie Vivace

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Vivace w leczeniu nadciśnienia tętniczego lub chorób serca? Czy zauważyliście wyraźną poprawę wartości ciśnienia, lepsze samopoczucie na co dzień albo mniejsze obciążenie serca przy wysiłku? Jak szybko lek zaczął u Was działać i czy efekt był stabilny w dłuższym czasie? Interesuje mnie też, czy u kogoś pojawiły się skutki uboczne, takie jak suchy kaszel, zawroty głowy, uczucie osłabienia na początku terapii, spadki ciśnienia czy problemy żołądkowe. Jak organizm reagował przy zwiększaniu dawki i czy trzeba było coś modyfikować w trakcie leczenia? Wasze doświadczenia i opinie mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero zaczynają terapię Vivace albo zastanawiają się, czy ten lek będzie dla nich odpowiedni przy nadciśnieniu, po zawale lub przy problemach kardiologicznych.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Biorę Vivace 10 mg raz dziennie od ponad 10 lat i przez cały ten czas nie miałem żadnych skutków ubocznych. Mój lekarz – w swojej „nieskończonej mądrości” – stwierdził jednak, że to rzekomo nieprawidłowe i że powinienem przejść na 5 mg dwa razy dziennie. Tyle że ta zmiana wyraźnie mi nie służy, czuję się na tym schemacie gorzej i nie mam wrażenia, żeby działało to tak dobrze jak wcześniej. Czy ktoś z Was miał podobną sytuację i zauważył, że podział dawki na dwie części pogarsza samopoczucie albo kontrolę ciśnienia?

Zaczęłam brać Vivace jako dodatkowe wsparcie, bo samo leczenie nie do końca kontrolowało moje ciśnienie. Równocześnie przyjmowałam HCTZ i Atenolol, ale mimo tego zdarzały się nagłe skoki ciśnienia. Lekarka włączyła mi Vivace w bardzo małej dawce – tylko 1,25 mg dziennie i sama mówiła, że przy tak niskiej dawce suchy kaszel raczej się nie pojawi. Poczułam się od razu o 100% lepiej – miałam wrażenie, jakby „otworzyła mi się klatka piersiowa”, skoki ciśnienia zniknęły i naprawdę myślałam, że w końcu znalazłam idealne połączenie leków.

No i niestety… pojawił się ten nieszczęsny kaszel. Na początku tylko lekkie drapanie w gardle, ale z czasem zaczęły się nagłe łaskotania i okropne napady kaszlu, do tego stopnia, że miałam odruchy wymiotne. Pastylki na gardło nic nie pomagały, kaszlałam praktycznie cały czas. Mimo że Vivace świetnie działał na ciśnienie i ogólnie czułam się dużo lepiej, nie byłam w stanie dalej znieść tego kaszlu. Mąż i syn wręcz błagali mnie, żebym zmieniła lek.

W końcu skontaktowałam się z lekarką i powiedziałam wprost, że muszę coś zmienić. Przepisała mi losartan potasu 25 mg, czyli lek z tej samej „rodziny” co Vivace. Niestety po około 6 tygodniach na losartanie zaczęły się zawroty głowy, a ciśnienie stało się niestabilne i zaczęło „skakać”. I tak… wróciłam do punktu wyjścia, znowu szukając leku, który naprawdę będzie dla mnie odpowiedni.

Chociaż Vivace obniżył moje ciśnienie do akceptowalnego poziomu, po około 3 miesiącach stosowania pojawił się u mnie silny, męczący kaszel, swędzenie skóry (bez żadnej wysypki) oraz łzawienie oczu. Lekarze początkowo w ogóle nie podejrzewali, że mogą to być skutki uboczne leku i wysłali mnie nawet na dwa zdjęcia RTG klatki piersiowej, żeby sprawdzić, skąd ten bardzo nasilony kaszel. Dopiero kiedy sama poczytałam o działaniach niepożądanych Vivace, wszystko zaczęło się układać w całość. Zdecydowałam się odstawić lek od razu i teraz czekam na przepisanie alternatywnego preparatu.

Biorę Vivace od ponad 10 lat i przez ten cały czas lek działał dobrze, ale we wtorek miałam mierzone ciśnienie i okazało się, że było bardzo wysokie, nawet wyższe niż wtedy, gdy zaczynałam leczenie. Teraz konieczne jest dołączenie kolejnego leku do terapii. Mimo to przy Vivace nie miałam żadnych skutków ubocznych, nawet suchego kaszlu, o którym wiele osób pisze. Mam nadzieję, że każdemu uda się trafić na lek, który naprawdę będzie dobrze pasował do organizmu.

Nie biorę Vivace zbyt długo, ale odczuwam silne zmęczenie i dokuczliwe bóle głowy – coś pomiędzy bólem stresowym a migreną. Oczy wydają się bardziej wrażliwe na światło, chociaż możliwe, że to po prostu efekt tych bólów głowy. Mam nadzieję, że to tylko okres adaptacji organizmu do leku i że z czasem objawy się zmniejszą albo całkiem ustąpią.

Na początku, kiedy zaczęłam brać Vivace, zauważyłam wzrost masy ciała o około 2 kg. Gdy poszłam odnowić receptę, farmaceutka zasugerowała, żebym skonsultowała się z lekarzem, bo lek może wpływać na nerki. Zrobiłam badania krwi i lekarka powiedziała, że wyniki są w porządku. Z czasem jednak pojawiło się mrowienie w nogach oraz uczucie „igiełek” w dłoniach i stopach. Byłam u lekarza rodzinnego w zeszłym tygodniu, wszystko jej opisałam, ale usłyszałam tylko, że trzeba rozważyć ryzyko nieprzyjmowania leku. Na razie biorę więc pół tabletki co drugi dzień, bo jestem przekonana, że te objawy są związane właśnie z Vivace (wcześniej Tritace).

Stosuję Vivace od tygodnia i moje ciśnienie wróciło do normy, a ja czuję się zdecydowanie lepiej. Nie mam żadnych dziwnych problemów z oddychaniem ani innych skutków ubocznych. Przyjmuję lek wieczorem, przed snem, więc możliwe, że jego działanie „rozgrywa się” w nocy, a w ciągu dnia nie odczuwam żadnych nieprzyjemnych objawów.