Wcześniej miałam raczej czystą cerę i miesiączki, które były jeszcze do zniesienia. Na początku 2025 roku coś jednak mocno zmieniło się u mnie hormonalnie — nie wiem dokładnie z jakiego powodu, ale cykle zaczęły wyglądać inaczej. Krwawienia były krótsze, za to dużo bardziej bolesne. Ból potrafił być na tyle silny, że musiałam na chwilę usiąść, odpuścić wszystko i po prostu przeczekać najgorszy moment. Do tego bardzo pogorszyła mi się cera, co wcześniej właściwie nie było u mnie problemem. Trądzik zrobił się naprawdę uciążliwy i zaczęło mnie to mocno frustrować, bo nie byłam do tego przyzwyczajona. Później dostałam tabletki Yasminelle. Na początku byłam dość sceptyczna, bo naczytałam się różnych opinii o możliwych skutkach ubocznych, zwłaszcza związanych z nastrojem i ryzykiem zakrzepów. Miałam więc sporo obaw przed rozpoczęciem, ale ostatecznie zdecydowałam się spróbować.
Po pewnym czasie mogę powiedzieć, że u mnie Yasminelle wypada całkiem dobrze. Trądzik nie zniknął w 100%, ale jest zdecydowanie lepiej i cera jest dużo bardziej pod kontrolą. Nie mam już takiego wysypu jak wcześniej, a zmiany są mniej nasilone.
Miesiączki też się poprawiły — są krótsze i praktycznie bezbolesne w porównaniu z tym, co miałam przed rozpoczęciem tabletek. Nadal zdarzają mi się tępe skurcze w dniu, kiedy pojawia się krwawienie, ale są dużo łagodniejsze i łatwiejsze do opanowania niż wcześniej.
Bardzo bałam się też plamień w trakcie cyklu, bo moje koleżanki miały z tym problemy przy antykoncepcji hormonalnej. U mnie na szczęście nie pojawiły się żadne krwawienia międzymiesiączkowe, co było dla mnie dużą ulgą.
Na ten moment jestem zadowolona z Yasminelle. Największe plusy to dla mnie poprawa cery, krótsze i mniej bolesne krwawienia oraz wygoda stosowania.
