Rozumiem Cię aż za dobrze, bo sama przeszłam piekło z tym dziadostwem… ![]()
U mnie historia wyglądała tak, że po długiej antybiotykoterapii (angina za anginą) zaczęły się problemy – wieczne infekcje grzybicze. Na początku lekarz zapisywał mi jakieś globulki, raz było trochę lepiej, raz gorzej. Potem flukonazol – no to już myślałam, że cud, ale po trzech miesiącach znowu nawroty. W końcu trafiłam na lekarza, który mi zaproponował Orungal. Szczerze, trochę się bałam, bo to już taki “poważniejszy” lek doustny, ale nie miałam wyjścia.
Brałam przez kilka dni i naprawdę poczułam różnicę. Swędzenie przeszło, pieczenie się zmniejszyło, no i w końcu po skończeniu leczenia nie było nawrotu od razu!
Wiadomo, musiałam się też pilnować – bawełniana bielizna, zero cukru w diecie, probiotyki, ale naprawdę pierwszy raz od dawna miałam poczucie, że wracam do normalności. Także ja osobiście polecam, tylko dobrze jest zrobić wcześniej posiew, żeby wiedzieć, na jaką Candidę się to bierze. Trzymam za Ciebie kciuki, bo wiem, jakie to potrafi życie uprzykrzyć!