No moja droga, jak złamałam rękę jak miałam 65 lat (teraz już 74), to lekarz nic mi nie dał, tylko kazał siedzieć w gipsie i czekać. I ja głupia tak siedziałam, a ręka mi się zrosła byle jak, do dziś przy pogodzie mnie boli.
A teraz dwa lata temu znowu – pęknięcie kości udowej. I wtedy inny lekarz powiedział mi o Osteogenonie. I to była różnica jak dzień i noc. Już po miesiącu czułam, że się coś rusza. Na kontrolnym prześwietleniu było widać, że zrost postępuje ładnie, bez komplikacji.
To nie jest cud-lek, nie sprawi że nagle skaczesz po schodach, ale pomaga organizmowi zrobić swoją robotę. A po 60-tce to już nie mamy tego, co kiedyś. Więc dla mnie to było ogromne wsparcie i brałabym znowu, jakby co.
I jeszcze jedno – trzeba jeść dobrze przy tym, bo kości też z czegoś się budują!