Oropram, podobnie jak inne leki przeciwdepresyjne z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), zaczyna wykazywać swoje działanie terapeutyczne zazwyczaj po około 2-4 tygodniach regularnego stosowania.
Słuchajcie, zaczęłam brać Oropram jakieś 10 dni temu na depresję i lęki i szczerze mówiąc zaczynam się zastanawiać, czy to w ogóle działa… Na razie nie czuję jakiejś wielkiej poprawy, bardziej mam wrażenie, że raz jest trochę lepiej, a raz znowu dół. Po jakim czasie u Was zaczął działać Oropram? Kiedy realnie poczuliście różnicę? Bo już sama nie wiem, czy to kwestia czasu, czy coś jest nie tak.
Hej, u mnie Oropram zaczął tak naprawdę działać dopiero po około 3–4 tygodniach. Najpierw miałam wrażenie, że jest nawet gorzej – większy niepokój, problemy ze snem, budziłam się o 4 rano i myśli krążyły jak szalone. Już chciałam odstawiać, bo myślałam, że to nie dla mnie.
Ale moja koleżanka brała kiedyś ten sam lek i mówiła mi, że SSRI potrzebują czasu i żebym dała sobie minimum miesiąc. No i faktycznie – mniej więcej po trzecim tygodniu coś „kliknęło”. Nie było jakiegoś WOW, że nagle jestem szczęśliwa i latam z radości. To było bardziej takie… wyciszenie. Mniej płakałam bez powodu, mniej się nakręcałam, zaczęłam normalniej spać.
Po około 6 tygodniach czułam już wyraźnie, że jestem stabilniejsza. Nadal mam gorsze dni, ale to już nie jest ta czarna dziura. Tak że jeśli jesteś na 10 dniu, to to jest jeszcze bardzo wcześnie. U mnie prawdziwe efekty przyszły dopiero po czasie, a początek był najtrudniejszy.
U mnie było trochę inaczej. Ja brałem Oropram głównie na lęki i napady paniki. Pierwszy tydzień – praktycznie zero poprawy. Drugi tydzień – jakby minimalnie mniej napięcia, ale nadal ataki się zdarzały. Już byłem zrezygnowany, bo człowiek chce ulgi od razu, a tu nic.
Tak realnie pierwszą różnicę poczułem po około 2–3 tygodniach. Nie że lęk zniknął, ale przestał być tak paraliżujący. Wcześniej potrafiłem siedzieć w domu i bać się wyjść do sklepu, a potem powoli zacząłem wychodzić bez tej paniki w brzuchu.
Pełniejszy efekt przyszedł dopiero po jakichś 2 miesiącach. Teraz biorę już dłużej i mogę powiedzieć, że to nie jest cudowna tabletka na szczęście, tylko raczej coś, co daje Ci przestrzeń, żeby normalnie funkcjonować. Te pierwsze dni to zdecydowanie za wcześnie na ocenę. Większość ludzi, których znam z grup wsparcia, mówiła, że minimum 3–4 tygodnie trzeba poczekać.