Czas, po którym lek Symla zaczyna działać, może się różnić w zależności od wielu czynników, takich jak indywidualne cechy organizmu pacjenta, charakterystyka jego schorzenia, a także dawkowanie i sposób stosowania leku. Zwykle, aby zobaczyć pełne efekty działania Symla, potrzeba kilku tygodni regularnego stosowania. W niektórych przypadkach pacjenci mogą doświadczyć poprawy już po kilku dniach, jednak to właśnie kilka tygodni jest najczęściej okresem, w którym można zauważyć znaczące zmiany w intensywności lub częstotliwości objawów.
Psychiatra włączył mi Symla jakieś 10 dni temu na schizofrenię (mam głównie natłok myśli i czasem takie dziwne przekonania, że ktoś mnie obserwuje). Na początku byłam strasznie senna, spałam po 12 godzin i chodziłam jak zombie. Teraz jest trochę lepiej, ale dalej nie wiem, czy to już „to działanie”, czy jeszcze za wcześnie.
Brałam Symla przez prawie rok, więc coś tam mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia. U mnie pierwsze co się zmieniło, to sen – po 2–3 dniach spałam jak zabita. Byłam mega zamulona, serio, jakbym chodziła w zwolnionym tempie. Myślałam, że to się nie nadaje do życia. Ale tak realnie, jeśli chodzi o działanie na głowę, to poprawa przyszła dopiero po jakichś 3 tygodniach. Najpierw przestałam się tak nakręcać, potem powoli zniknęło to ciągłe analizowanie wszystkiego i podejrzliwość. To nie było tak, że wstajesz i nagle „wow, zdrowa”, tylko bardziej stopniowo – po miesiącu zorientowałam się, że jest ciszej w głowie. Senność u mnie się zmniejszyła po około miesiącu. Organizm się chyba przyzwyczaił. Za to pojawił się większy apetyt i musiałam pilnować jedzenia, bo łatwo było przytyć. Daj sobie trochę czasu. 10 dni to naprawdę jeszcze początek.
Ja może trochę z innej strony, bo Symla brał mój brat w epizodzie manii. U niego efekt był szybciej widoczny – po tygodniu już było mniej pobudzenia, mniej gadania bez sensu, mniej agresji. Ale pełna stabilizacja przyszła po około miesiącu.
Na początku też był bardzo senny i narzekał, że jest „przymulony”. Później lekarz lekko zmienił dawkę i było dużo lepiej. Z tego co wiem (czytałam sporo, bo się martwiłam), to te leki potrzebują czasu, żeby się „ustawić” w organizmie.
Nie oczekuj cudów po kilku dniach. To nie jest tabletka przeciwbólowa, że działa po godzinie. To bardziej jak powolne wyciszanie – trochę jakby ktoś stopniowo ściszał radio w tle.