U mnie Venlectine zaczęło działać dopiero po 4 tygodniach, więc spokojnie – nie panikuj. Ja też na początku byłam mega rozczarowana, bo miałam wrażenie, że jest jeszcze gorzej niż było. Płakałam o byle co, wkurzałam się, miałam rozbiegane myśli, spałam jak zając – jednym okiem. Ale moja psychiatra uprzedzała, że to minie i trzeba po prostu przetrwać te pierwsze tygodnie. I miała rację.
W trzecim tygodniu zauważyłam, że zaczynam spać lepiej. W czwartym… jakby się zrobiło ciszej w mojej głowie. Już nie wszystko mnie rozbijało. Po dwóch miesiącach mogę śmiało powiedzieć, że Venlectine pomogło mi stanąć na nogi. Nie jest to magiczna pigułka – trzeba cierpliwości i pracy nad sobą, ale warto było.