Ja to zaczęłam brać na sen jakieś półtora roku temu, bo po śmierci mamy to mi się wszystko posypało – spać nie mogłam, płakałam nocami, w dzień chodziłam jak cień. Lekarka mi wtedy powiedziała, że nie chce mi dawać żadnych typowych nasennych, bo ja mam jeszcze te stany lękowe i trochę depresji. No i dała mi właśnie Setinin – najpierw 25 mg.
Na początku też myślałam, że coś nie działa. Brałam o 22, a o 1 w nocy dalej patrzyłam w sufit. Ale wiesz co? U mnie to dopiero po tygodniu zaskoczyło. Nagle bach – śpię jak dziecko, rano ciężko wstać, ale przynajmniej zasypiam. Zdarzało się, że jak miałam gorszy dzień, to brałam 50 mg – ale UWAGA – ja to robiłam po rozmowie z lekarką, bo nie chciałam ryzykować.
Mam też koleżankę, co bierze 100 mg na noc, ale ona już ma diagnozowaną CHAD i u niej to jest w ramach szerszego leczenia, nie tylko na sen. Więc dawka to nie jest coś, co sobie samemu dobierzesz jak cukierka. Serio, wiem, że to kusi – bo człowiek nie śpi i jest zdesperowany – ale warto chwilę poczekać i dać organizmowi czas. No i pogadać z lekarzem, bo czasem sam Setinin nie wystarczy i trzeba coś jeszcze dodać albo po prostu zmienić porę brania.
U mnie dodatkowo dużo dało wyciszenie przed snem – ciepły prysznic, zero telefonu, zero dram w TV. Zrobiłam sobie takie małe SPA w sypialni. I nagle się okazało, że i ten Setinin działa, i ja śpię, i życie trochę lepsze. Także kochana, nie zwiększaj na własną rękę, bo on potrafi zamulić konkretnie – i potem rano nie ma jak wstać do pracy, a człowiek chodzi jak po betonie. Daj znać, jak Ci idzie, bo chętnie pogadam – ja też się uczyłam tego leku na sobie i wiem, jakie to bywa trudne.