Wypadanie włosów może pojawić się u osoby stosującej Euthyrox, ale nie zawsze oznacza to, że lek bezpośrednio „niszczy włosy”
Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/euthyrox/euthyrox-a-wypadanie-wlosow/
Wypadanie włosów może pojawić się u osoby stosującej Euthyrox, ale nie zawsze oznacza to, że lek bezpośrednio „niszczy włosy”
Przez ostatnie 6 lat brałam już chyba większość dostępnych leków zastępujących hormony tarczycy. Około 3 lat temu coś się jednak rozregulowało i od tego czasu mam wrażenie, że kolejne preparaty nie działają już tak jak wcześniej. Jestem po leczeniu jodem radioaktywnym, więc moja tarczyca praktycznie już nie funkcjonuje, dlatego zależało mi nie tylko na samych wynikach, ale przede wszystkim na odzyskaniu w miarę normalnego samopoczucia i jakości życia. Z tego powodu zdecydowałam się spróbować Euthyrox N 100.
Niestety po około trzech miesiącach stosowania nie zauważyłam poprawy w kwestii przewlekłego, wyniszczającego zmęczenia. Zamiast tego pojawiły się u mnie dwa bardzo uciążliwe problemy, których wcześniej nie miałam w takim nasileniu: bezsenność oraz bardzo mocne wypadanie włosów. To właśnie włosy okazały się dla mnie najgorszym skutkiem ubocznym i ostatecznie przesądziły o tym, że zaczęłam bardzo źle oceniać ten lek.
Na zdjęciach dobrze widać, o co mi chodzi. Przedziałek zrobił się wyraźnie szerszy, na czubku głowy coraz mocniej prześwituje skóra, a włosy straciły dawną gęstość. Widać też, jak bardzo przerzedziły się po bokach i przy upinaniu — kucyk jest teraz dosłownie o połowę cieńszy niż kiedyś. Dla kogoś z zewnątrz może to wyglądać jak „tylko włosy”, ale dla mnie to było naprawdę okropne doświadczenie, bo zmiana jest bardzo widoczna i mocno odbiła się na moim samopoczuciu.
Najbardziej frustrujące jest to, że zaczynałam ten preparat z nadzieją, że wreszcie poczuję się lepiej, będę mieć więcej energii i wrócę choć trochę do siebie. Tymczasem nie dość, że nie dostałam poprawy w kwestii zmęczenia, to jeszcze doszedł problem, który widać dosłownie gołym okiem. Nigdy wcześniej po żadnym innym preparacie na tarczycę nie miałam aż takiego wypadania włosów, dlatego w moim przypadku to właśnie Euthyrox N 100 bardzo źle się z tym skojarzył.
U mnie po zmianach dawek lewotyroksyny też najbardziej ucierpiały włosy. Na zdjęciach faktycznie widać przerzedzenie, szczególnie przy przedziałku i na czubku głowy. Wiem, że dla wielu osób brzmi to jak „kosmetyczny problem”, ale jak włosy lecą garściami i kucyk robi się nagle dwa razy cieńszy, to naprawdę siada psychika. U mnie problem nie był tyle po samej nazwie leku, co po tym, że dawka chyba nie była dobrze dobrana i organizm był raz w stronę niedoczynności, raz jakby za mocno pobudzony. Miałam zmęczenie, bezsenność, kołatania i właśnie włosy wszędzie — na szczotce, w odpływie, na poduszce. Dopiero po kontroli TSH, FT4, FT3, ferrytyny, żelaza, B12 i witaminy D zaczęło się coś wyjaśniać.
Nie skreślałabym od razu wszystkiego, ale też nie bagatelizowałabym tego, co pokazujesz na zdjęciach. Takie wypadanie naprawdę warto potraktować poważnie, bo przy tarczycy włosy często są jednym z pierwszych sygnałów, że coś dalej nie gra.
Bardzo Ci współczuję, bo patrząc na zdjęcia, rozumiem, dlaczego jesteś tym załamana. To nie wygląda jak zwykłe „trochę więcej włosów na szczotce”, tylko jak realne przerzedzenie, szczególnie na górze głowy i przy przedziałku. Sama przeszłam przez coś podobnego i najgorsze było właśnie to poczucie, że człowiek bierze lek po to, żeby w końcu funkcjonować normalnie, a zamiast poprawy dochodzą kolejne problemy.
U mnie po jednej zmianie preparatu z lewotyroksyną zaczęło się bardzo podobnie. Najpierw byłam potwornie zmęczona, potem doszła nerwowość i bezsenność, a po jakichś dwóch-trzech miesiącach zaczęły wypadać włosy. Na początku myślałam, że przesadzam, ale potem zobaczyłam przedziałek na zdjęciu z góry i się przeraziłam. Kucyk też zrobił się dużo cieńszy, a przy myciu miałam wrażenie, że tracę pół głowy.
U mnie problemem ostatecznie nie był tylko sam preparat, ale ogólny bałagan hormonalny po zmianach. Wyniki niby nie wyglądały tragicznie, ale ja czułam się fatalnie. Dopiero jak zaczęłam porównywać wyniki z samopoczuciem, wyszło, że moje ciało źle reaguje na pewien zakres TSH, mimo że formalnie mieścił się jeszcze w normie. Do tego miałam niską ferrytynę, a przy tarczycy i wypadaniu włosów to potrafi mieć ogromne znaczenie. Włosy nie odrosły od razu, ale po ustabilizowaniu wszystkiego po kilku miesiącach zauważyłam baby hair i mniejsze wypadanie.
Rozumiem też, co piszesz o jakości życia. Ludzie czasem patrzą tylko na wynik TSH i mówią, że skoro „jest w normie”, to powinno być dobrze, a człowiek dalej nie ma siły żyć, nie śpi, wypadają mu włosy i czuje się, jakby organizm kompletnie się rozsypał. Przy braku własnej pracy tarczycy po radiojodzie każda zmiana leku albo dawki może być mocno odczuwalna, bo organizm jest w dużej mierze zależny od tego, co dostaje z tabletki.
Na Twoim miejscu zapisałabym sobie dokładnie, kiedy zaczęłaś Euthyrox N 100, kiedy ruszyło wypadanie, jak wyglądał sen, tętno, temperatura, masa ciała i zmęczenie. Do tego zrobiłabym zdjęcia w tym samym świetle co kilka tygodni, bo wtedy łatwiej ocenić, czy przerzedzenie postępuje, czy się stabilizuje. I koniecznie sprawdziłabym nie tylko tarczycę, ale też rzeczy typowo „włosowe”: ferrytynę, żelazo, morfologię, B12, kwas foliowy, witaminę D, cynk. U mnie bez ogarnięcia niedoborów same zmiany leku niewiele dawały.