Hejka! Ja co prawda Velaxinu nie brałam, ale moja siostra przez rok na nim jechała. I powiem Ci, pierwszy miesiąc to był dramat. Dzwoniła do mnie prawie codziennie, że źle się czuje, że nie da rady tego dalej łykać, że chyba oszaleje. Miała dokładnie takie objawy jak Ty: mdłości, zawroty głowy, senność, a do tego jeszcze była nerwowa jak osa. Mąż się już śmiał, że trzeba z nią chodzić jak z jajkiem, bo byle co wywoływało płacz albo awanturę.
No i co pomogło? Lekarz powiedział, że na początku takie objawy są normalne, bo organizm się przestawia. Kazał jej brać Velaxin rano, zawsze po śniadaniu (koniecznie coś zjeść, żeby żołądek nie wariował). Dorzuciła sobie też jakieś łagodne ziołowe herbatki na nerwy, melisę czy coś takiego – i w końcu, po około trzech tygodniach, zaczęło być lepiej. Więc moja rada – wytrzymaj, ale jakby było naprawdę kiepsko, to dzwoń do lekarza, nie wstydź się. Trzymaj się, będzie dobrze! ![]()